Reboot franczyzy Mumia zmienia nazwę i fabułę
W świecie filmowych produkcji zdarza się, że niektóre projekty przechodzą tak głębokie przemiany, iż stają się niemal nie do rozpoznania. Tak właśnie stało się z długo wyczekiwanym rebootem franczyzy Mumia, który po zakończeniu prac postprodukcyjnych otrzymał nowy tytuł
- The Resurrected.
Co poszło nie tak za kulisami?
Jak donoszą renomowani scooperzy – MyTimeToShine, Daniel Richtman oraz Beyond Reporter – zmiana tytułu nie jest przypadkowa. Wszyscy trzej potwierdzają, że decyzja ta ma na celu odcięcie projektu od oryginalnej serii, co może sugerować poważne problemy z jakością produkcji.
Przecieki zza kulis nie są optymistyczne i wskazują na konieczność rebrandingu całego projektu
Prace nad filmem zakończyły się wiele miesięcy temu, jednak studio wyraźnie zwleka z premierą, co zawsze budzi podejrzenia w branży filmowej.
Nowa fabuła: The Resurrected
Jeden z informatorów poznał również szczegóły dotyczące fabuły, która zdaje się znacząco odbiegać od tego, czego spodziewali się fani klasycznej serii. Chociaż pełny opis pozostaje na razie pod ścisłą ochroną, wiadomo, że:
- Film zachowuje elementy nadprzyrodzone
- Akcja przenosi się w bardziej współczesne realia
- Postaci mają być bardziej złożone psychologicznie
Co to oznacza dla franczyzy?
Decyzja o zmianie tytułu na The Resurrected może sugerować, że studio rozważa całkowite porzucenie dotychczasowej mitologii na rzecz zupełnie nowego uniwersum. To ryzykowny ruch, szczególnie biorąc pod uwagę nostalgię widzów związanych z oryginalnymi produkcjami z Brendanem Frasierem.
W branży krążą pogłoski, że prawdziwa Mumia może powrócić w zupełnie innej odsłonie, być może jako serial lub w ramach kinowego universum monster movies. Tymczasem The Resurrected ma stanowić osobny byt, który być może zyska własną tożsamość, z dala od porównań do kultowych już produkcji.
Czy zmiana to dobry znak?
W historii kina zdarzały się przypadki, gdy zmiana tytułu w ostatniej chwili ratowała film przed komercyjną katastrofą. Niestety, częściej jest to sygnał, że studio nie wierzy w sukces projektu i stara się zminimalizować straty.
Fani franczyzy z niepokojem oczekują na oficjalne informacje oraz pierwszy zwiastun, który powinien rozwiać (lub potwierdzić) obawy związane z jakością produkcji. Do premiery The Resurrected pozostało jeszcze trochę czasu, więc być może producenci wykorzystają go na dodatkowe poprawki.
Foto: cdn1.naekranie.pl

