Powrót mistrza noir w komiksowej formie
Ed Brubaker, nazwisko które w świecie komiksu kryminalnego brzmi jak wyrocznia, znów daje o sobie znać. Tam było ciało to najnowsza pozycja tego uznanego scenarzysty, która właśnie trafia do polskich czytelników. Po latach oczekiwań na kolejne dzieło tego twórcy, możemy wreszcie zanurzyć się w kolejnej mrocznej opowieści.
Brubaker w najlepszej formie
Pamiętam czasy, gdy każdy nowy komiks Brubakera był wydarzeniem, na które fani czekali z niecierpliwością. Dziś sytuacja się zmieniła
- mamy tak wiele tytułów z jego nazwiskiem, że trudno nadążyć z lekturą. Jednak Tam było ciało wyróżnia się na tym tle szczególnie.
To nie jest kolejny kryminalny komiks – to esencja tego, co Brubaker potrafi najlepiej: budowanie napięcia, tworzenie złożonych postaci i opowiadanie historii, które zostają z czytelnikiem na długo.
Co czeka nas w środku?
Fabularnie Brubaker nie odbiega od swojej specjalności, ale właśnie w tej powtarzalności tkwi jego siła. Mamy tu:
- Typowego dla niego antybohatera z przeszłością
- Skomplikowaną intrygę kryminalną
- Atmosferę noir, która niemal fizycznie unosi się nad kartami
- Zwroty akcji, które zaskoczą nawet doświadczonych czytelników
Wartość artystyczna
Warstwa wizualna komiksu idealnie współgra z narracją. Ciemna, nasycona kolorystyka i dynamiczne kadrowanie potęgują uczucie niepokoju. Rysunki nie służą jedynie ilustrowaniu tekstu, ale stanowią integralną część opowieści, dodając jej głębi i emocji.
Dla kogo jest ten komiks?
Tam było ciało to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników gatunku kryminalnego. Jeśli cenicie sobie:
- Inteligentne scenariusze
- Dojrzale potraktowane postacie
- Atmosferę rodem z najlepszych filmów noir
- Historie, które zmuszają do myślenia
to ten komiks jest właśnie dla was. Brubaker po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem swojego fachu, a Tam było ciało zasługuje na szczególną uwagę w jego już imponującym dorobku.
Foto: www.unsplash.com

