Alternatywna historia „Breaking Bad”: Steve Zahn jako Walter White?
Bryan Cranston i Walter White to dziś pojęcia niemal tożsame. Jego kreacja nauczyciela chemii, który staje się królem narkotykowego imperium, przeszła do historii telewizji. Jednak historia castingowa tego kultowego serialu kryje w sobie ciekawą alternatywę. Od lat w środowisku filmowym mówiło się, że Steve Zahn był poważnie brany pod uwagę do tej roli. Teraz sam aktor, znany m.in. z serialu „Silos”, odniósł się do tych pogłosek w rozmowie z The Hollywood Reporter.
Pamiętnik Cranstona i plotki, które okazały się faktem
Sprawa wyszła na jaw już w 2016 roku za sprawą pamiętnika Bryana Cranstona, „A Life in Parts”. Aktor przyznał w nim, że twórcy serialu, Vince Gilligan i producentka Melissa Bernstein, rozważali kilku kandydatów. Wśród nich miał być właśnie Steve Zahn, znany wówczas głównie z komedii charakterystycznych, takich jak „Szeregowiec Ryan” czy „Szkoła rocka”.
„To była jedna z tych historii, które krążyły w branży przez lata. Bryan otwarcie o tym mówił, więc wiedziałem, że to nie jest jakaś miejska legenda” – mógłby skomentować fan, śledzący kulisy produkcji.
Cranston wielokrotnie potwierdzał tę informację w późniejszych wywiadach, podkreślając, jak nieoczywistym, ale interesującym wyborem mógł być Zahn.
Oficjalne stanowisko Zahna: „To było bardzo poważne”
Gdy dziennikarze The Hollywood Reporter zapytali w końcu Steve’a Zahna wprost, czy był bliski zagrania Waltera White’a, aktor nie unikał odpowiedzi.
„Tak, to była bardzo realna możliwość” – przyznał Zahn. „Rozmawiano ze mną na ten temat, było to poważnie rozważane. Ostatecznie, jak wszyscy wiemy, rolę dostał Bryan i zrobił coś absolutnie fenomenalnego. Nie sposób wyobrazić sobie teraz nikogo innego w tej roli. Ale tak, ta historia jest prawdziwa”.
Co by było, gdyby? Alternatywne oblicze Heisenberga
Ta informacja skłania do fascynujących rozważań. Steve Zahn w tamtym okresie kojarzony był przede wszystkim z:
- rol drugoplanowych w dużych produkcjach,
- kreacji komediowych, często nieco neurotycznych i prześmiewczych,
- charakterystycznego, „zwykłego faceta” wizerunku.
Jego Walter White prawdopodobnie byłby zupełnie inny od chłodnego, metodycznego i stopniowo zatracającego się Cranstona. Zahn mógłby nadać postaci więcej wewnętrznej nerwowości, może nawet desperackiego komizmu na samym początku przemiany. To pokazuje, jak kluczowy jest casting i jak jedna decyzja może zmienić oblicze całej kultowej serii.
Niezmienny geniusz wyboru
Ostatecznie decyzja padła na Bryana Cranstona, który przed „Breaking Bad” był głównie kojarzony z roli komediowego ojca w serialu „Malcolm”. Ta nieoczywistość okazała się genialna. Cranston wydobył z Waltera White’a niesamowitą głębię, tragizm i przerażającą transformację, która na zawsze zapisała się w kanonie.
Wspomniana historia z Steve’em Zahnem nie umniejsza w żaden sposób osiągnięcia Cranstona. Wręcz przeciwnie – podkreśla, jak trudną i świadomą decyzją był ten casting. To także piękny przykład tego, jak w Hollywood jedna rola może ominąć jednego aktora, by stać się definiującą dla drugiego. Dziś zarówno Bryan Cranston, jak i Steve Zahn (dzięki roli w „Silosie”) cieszą się uznaniem krytyków i publiczności, każdy na swojej unikalnej ścieżce kariery.
Foto: cdn1.naekranie.pl

