Oscary 2026: Hołd, który podzielił Hollywood
Gala Oscarów 2026, która odbyła się z 15 na 16 marca w słynnym Dolby Theatre w Los Angeles, miała być wieczorem celebracji największych osiągnięć filmowych. Jednak poza rozdaniem złotych statuetek, to właśnie segment „In Memoriam” – poświęcony pamięci zmarłych w minionym roku twórców – stał się źródłem kontrowersji, które wywołały burzę w mediach i środowisku filmowym.
Spór o pamięć legendarnego aktora
Podczas uroczystości hołd oddano między innymi Robertowi Redfordowi, ikonie amerykańskiego kina, który odszedł 16 września 2025 roku w wieku 89 lat. Zadanie wypowiedzenia kilku wzruszających słów i przypomnienia dorobku aktora powierzono Barbrze Streisand. To właśnie ta decyzja organizatorów spotkała się z ostrą krytyką ze strony Jane Fondy.
Jak donoszą źródła bliskie Fondzie, aktorka była „głęboko rozczarowana i zraniona” decyzją Akademii. W prywatnych rozmowach i nieoficjalnych komentarzach miała wyrażać swoje niezrozumienie, dlaczego to nie ona – wieloletnia partnerka ekranowa Redforda – została poproszona o oddanie mu hołdu.
To był mój przyjaciel, mój partner. Razem stworzyliśmy historię kina w filmach jak „Uciekający jeleń” czy „Elektryczny jeździec”. Czuję, że odebrano mi prawo do pożegnania go w sposób, na jaki zasłużył – miałaby mówić Fonda według relacji jej bliskich.
Historia współpracy vs. wybór Akademii
Argument Jane Fondy wydaje się mieć solidne podstawy. Jej współpraca z Robertem Redfordem zaowocowała kilkoma kultowymi filmami, które na trwałe zapisały się w historii Hollywood:
- „Uciekający jeleń” (1966) – film, który przyniósł im pierwszą wspólną sławę.
- „Elektryczny jeździec” (1979) – przełomowa rola dla obojga, uznawana za jeden z najlepszych filmów dekady.
- „Nasza naturalna sprawa” (1979) – kolejny projekt, który umocnił ich pozycję jako jednej z największych par ekranowych.
Tymczasem Barbra Streisand, choć niewątpliwie legendarna artystka, nie miała z Redfordem tak bogatej, wspólnej historii filmowej. Ich drogi krzyżowały się rzadziej, co zdaniem wielu obserwatorów czyni wybór Akademii mniej oczywistym.
Reakcja środowiska i organizatorów
Do tej pory Akademia Filmowa nie wydała oficjalnego oświadczenia w sprawie krytyki Jane Fondy. Anonimowe źródła z organizacji sugerują, że decyzja o wyborze Streisand była podyktowana chęcią uhonorowania Redforda przez równie ikoniczną postać kina, ale z innego pokolenia i o nieco innym rodzaju twórczości, co miało podkreślić uniwersalność i zakres jego wpływu.
Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, dzieląc komentatorów. Część uważa, że Fonda ma prawo do swoich emocji, a hołd powinien być oddawany przez osoby najbliżej związane ze zmarłym. Inni wskazują, że segment „In Memoriam” to hołd całej społeczności filmowej, a wybór mówcy jest symboliczny i nie powinien być przedmiotem osobistych pretensji.
Bez względu na racje stron, cała sytuacja pokazuje, jak emocjonalne i osobiste mogą być kwestie pamięci i uhonorowania w świecie filmu. Robert Redford, jako artysta, który przez dekady kształtował kino, zapewne zasługiwał na pożegnanie wolne od sporów. Niestety, Oscarowa gala 2026 zapisze się w historii nie tylko dzięki zwycięzcom, ale także dzięki temu wewnętrznemu konfliktowi o prawo do wspomnienia.
Foto: cdn1.naekranie.pl

