Legenda kina o kontynuacji swojego największego hitu
Ponad dwie dekady po tym, jak „Gladiator” Ridleya Scotta podbił serca widzów i zdobył Oscara dla najlepszego filmu, na ekrany wszedł długo wyczekiwany sequel. „Gladiator II” z Paulem Mescalem w roli głównej kontynuuje opowieść, a duch legendarnego Maximus Decimus Meridius, którego nieśmiertelnie stworzył Russell Crowe, unosi się nad fabułą. Jednak sam aktor, który dał życie tej ikonicznej postaci, w najnowszym wywiadzie nie kryje rozczarowania kontynuacją.
Krytyczne spojrzenie twórcy oryginału
W rozmowie z brytyjskim The Telegraph, Russell Crowe otwarcie skrytykował „Gladiatora 2”, wskazując na kluczowy, jego zdaniem, brak. Aktor podkreślił, że w porównaniu z filmem z 2000 roku, sequelowi nie udało się odtworzyć jednego z fundamentów sukcesu pierwowzoru – głębokiego, emocjonalnego rdzenia postaci.
W oryginale mieliśmy bardzo konkretny, ludzki motor napędowy. Maximus stracił wszystko: rodzinę, pozycję, wolność. Każdy cios, który zadawał, każdy krzyk, wypływał z tej niewyobrażalnej straty i pragnienia zemsty, która była tak naprawdę żałobą. W sequelu… czegoś takiego zabrakło. Jest epicka skala, są widowiskowe walki, ale gdzie jest to serce?
Problemy ze scenariuszem a siła wykonania
Crowe przypomniał również burzliwe okoliczności powstawania pierwszego „Gladiatora”, gdzie scenariusz był wielokrotnie przerabiany, a niektóre kluczowe sceny były dopisywane dosłownie na planie. Paradoksalnie, to właśnie ta chaotyczna kreatywność i konieczność improwizacji przez aktorów – w tym przez niego samego i Joaquina Phoenixa – zdaniem Crowe’a, nadały filmowi autentyczności i emocjonalnej wibracji.
„Gladiator” z 2000 roku nie był tylko filmem historycznym czy akcji. Był przede wszystkim opowieścią o człowieku złamanym przez los, który w najciemniejszej godzinie odnajduje w sobie godność i wolę walki. To ten uniwersalny motyw sprawił, że film stał się klasykiem.
Czy sequel może dorównać legendzie?
Krytyka Crowe’a nie jest atakiem na nową obsadę czy reżysera Ridleya Scotta, z którym aktor wciąż utrzymuje dobre relacje. To raczej refleksja artysty, który doskonale rozumie, co sprawiło, że jego najsłynniejsza rola trafiła do zbiorowej wyobraźni. Jego słowa stawiają przed widzami „Gladiatora 2” ważne pytanie: czy sequel, pomimo wszystkich technologicznych udogodnień i większego budżetu, jest w stanie odtworzyć tę magiczną, trudną do uchwycenia chemię, która tworzy ponadczasowe kino?
Ostateczna ocena należy do publiczności. Jednak szczere i przemyślane słowa człowieka, który stał za powstaniem mitologii Maximus, są bezcennym głosem w dyskusji o tym, co naprawdę czynie film wielkim – nieskazitelna produkcja, czy może nieuchwytna dusza.
Foto: cdn1.naekranie.pl

