Spór za kulisami galaktyki
W świecie Gwiezdnych Wojen burza nigdy nie cichnie, nawet gdy chodzi o sprawy produkcyjne. Niedawne oświadczenie Kathleen Kennedy, byłej szefowej Lucasfilmu, wywołało niemałe zamieszanie. W rozmowie związanej z jej odejściem zasugerowała, że reżyser Rian Johnson nie zrealizował zapowiedzianej trylogii filmów w uniwersum Gwiezdnych Wojen z powodu… strachu przed reakcją fanów.
Co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami?
Przypomnijmy fakty: jeszcze przed premierą Gwiezdnych Wojen: Ostatni Jedi w 2017 roku, studio z dumą ogłosiło, że Johnson, autor ósmej części sagi, stworzy całkowicie nową trylogię. Entuzjazm był ogromny. Jednak po premierze film spotkał się z niezwykle polaryzującym odbiorem – od zachwytów po gigantyczną falę krytyki ze strony części fanów. Projekt trylogii stopniowo znikał z agendy, aż w końcu ucichł całkowicie.
Według Kennedy, to strach przed hejtem miał być kluczowym powodem wycofania się Johnsona z projektu. Czy to możliwe, by twórca, który świadomie podjął się dekonstrukcji mitów sagi, nagle się przestraszył?
Oficjalna odpowiedź reżysera
Sam Rian Johnson w typowy dla siebie, spokojny i bezpośredni sposób, skomentował te doniesienia. W krótkiej, ale wymownej wypowiedzi dał do zrozumienia, że jest zaskoczony taką interpretacją wydarzeń ze strony Kennedy. Jego reakcja sugeruje, że narracja o „strachu” nie do końca pokrywa się z jego wersją faktów.
Co zatem stanęło na przeszkodzie? Analizując sytuację, można wskazać kilka kluczowych czynników:
- Priorytety studia: Po niejednoznacznym odbiorze Ostatniego Jedi i komercyjnym rozczarowaniu Skywalker. Odrodzenie, Lucasfilm mógł zmienić strategię, skupiając się na bezpieczniejszych projektach telewizyjnych („Mandalorian”, „Obi-Wan Kenobi”).
- Harmonogram twórcy: Rian Johnson w międzyczasie odniósł ogromny sukcytrylogią kryminalną Nożem w plecy („Knives Out”), która stała się jego flagową franczyzą, wymagającą czasu i uwagi.
- Klimat wokół sagi: Toksyczna część fandomu Gwiezdnych Wojen mogła stworzyć środowisko, w którym jakikolwiek nowy, śmiały projekt byłby obarczony ogromnym, niekonstruktywnym bagażem oczekiwań i presji.
Co dalej z Johnsonem w galaktyce?
Pomimo że trylogia wydaje się martwym projektem, sam reżyser nigdy nie wykluczał powrotu do świata George’a Lucasa. W wywiadach podkreślał swoją miłość do tej mitologii. Pytanie brzmi, czy kiedykolwiek zaistnieją ku temu odpowiednie warunki – zarówno po stronie studia, jak i samego twórcy. Obecnie Johnson jest głęboko zaangażowany w trzecią część Knives Out oraz rozwój swojej uniwersalnej umowy z Netflixem.
Spór między Kennedy a Johnsonem to więcej niż tylko osobista różnica zdań. To symboliczny moment dla całej franczyzy, ukazujący wewnętrzne napięcia, wyzwania twórcze i trudne wybory strategiczne, które kształtują przyszłość jednej z największych sag popkultury. Historia ta przypomina, że za wielkimi ekranowymi opowieściami stoją równie złożone ludzkie dramaty i decyzje biznesowe.
Foto: cdn1.naekranie.pl

