Kolejny skok technologiczny, ale nie dla wszystkich
Świat technologii graficznych znów staje na głowie. Nvidia oficjalnie potwierdziła, że DLSS 4.5 wraz z nowym modelem transformatora i funkcją 6x multi-frame generation (MFG) zadebiutuje już w kwietniu. To zapowiedź absolutnej płynności obrazu, ale jak zwykle w przypadku zielonych, diabeł tkwi w szczegółach – a w tym przypadku w wymaganiach sprzętowych.
Co kryje się pod nazwą 6x Multi-Frame Generation?
Technologia 6x MFG to kolejna ewolucja sztucznej inteligencji w renderowaniu obrazu. Podczas gdy standardowy DLSS 3 z Frame Generation generował jeden dodatkową klatkę pomiędzy dwiema klatkami bazowymi, nowy system ma tworzyć ich aż sześć. Teoretycznie oznacza to możliwość podniesienia płynności z 60 FPS do astronomicznych 360 FPS w obsługiwanych tytułach. Nvidia twierdzi, że nowy model transformatora, na którym opiera się DLSS 4.5, jest znacznie dokładniejszy w przewidywaniu ruchu i redukcji artefaktów.
To nie jest aktualizacja dla posiadaczy starszych kart. To wyraźny sygnał, gdzie Nvidia widzi przyszłość i dla kogo ją projektuje.
Kto skorzysta? Smutna prawda o kompatybilności
Jeśli liczyliście na to, że Wasz poczciwy RTX 3060 nagle dostanie skrzydeł, mam dla Was zimny prysznic. Funkcja 6x MFG oraz nowy tryb dynamiczny będą zarezerwowane wyłącznie dla najnowszych kart z serii RTX 50xx (Blackwell) i prawdopodobnie najwyższych modeli z serii RTX 40xx. Nvidia jasno stawia na segment premium, pozostawiając użytkowników starszego sprzętu przy standardowym DLSS 3 lub 3.5.
Wymagania, które mogą boleć
- Karta graficzna: RTX 50xx (Blackwell) lub wybrane modele RTX 40xx (prawdopodobnie RTX 4090, 4080 Super).
- Monitor: Aby w pełni docenić 360+ FPS, konieczny będzie monitor o odświeżaniu 360 Hz lub wyższym.
- Gry: Wymagana będzie implementacja ze strony deweloperów. Nie wszystkie tytuły z DLSS 3 automatycznie zyskają wsparcie dla 6x MFG.
Dynamiczny tryb i przyszłość gamingowego obrazu
Oprócz 6x MFG, DLSS 4.5 ma wprowadzić tryb dynamiczny. Ma to być inteligentny system, który w czasie rzeczywistym analizuje scenę i decyduje, czy zastosować tradycyjne renderowanie, standardowy DLSS, czy agresywną generację klatek, aby utrzymać stałą, wysoką płynność bez widocznych kompromisów jakościowych. To odpowiedź na krytykę, że Frame Generation wprowadza opóźnienia – nowy system ma je minimalizować.
Premiera w kwietniu oznacza, że pierwsze benchmarki i recenzje użytkowników zobaczymy już wiosną. Pytanie brzmi, czy płynność na poziomie 360 FPS to już ekstrawagancja, czy rzeczywista korzyść widoczna dla przeciętnego gracza. Nvidia stawia na tę pierwszą, mając nadzieję, że to właśnie takie liczby będą napędzać sprzedaż jej flagowych produktów w nadchodzącym roku.
Foto: cdn1.naekranie.pl

