Koniec z przygodą, czas na prawdziwy strach
Po nieudanym rebootie z 2017 roku z Tomem Cruisem w roli głównej, legendarne studio Universal Pictures postanowiło całkowicie zmienić podejście do swojej ikonicznej serii monster movie. Najnowsza Mumia, której zwiastun właśnie ujrzał światło dzienne, nie ma nic wspólnego z przygodową akcją poprzedniczki. Reżyser Lee Cronin, znany z klimatycznego horroru Evil Dead Rise, postawił na czysty, mrożący krew w żyłach horror.
Fabularna zagadka pełna niepokoju
Film przenosi nas w sam środek rodzinnej tragedii, która przeradza się w koszmar. Historia skupia się na córce dziennikarza, który znika bez śladu podczas ekspedycji na pustyni. Osiem długich lat później, gdy wszyscy stracili już nadzieję, dziewczyna niespodziewanie się odnajduje. Jednak jej powrót do domu nie jest radosnym zakończeniem, a początkiem czegoś przerażającego.
To, co miało być radosnym spotkaniem, szybko zamienia się w żywy koszmar – głosi oficjalny opis filmu, zapowiadając opowieść o utracie, tożsamości i starożytnym złu, które nie chce pozostać w grobie.
Analiza zwiastuna: atmosfera grozy w każdym kadrze
Minutowy teaser, który wyciekł do sieci, jest mistrzowską lekcją budowania napięcia. Zamiast efektownych wybuchów i pościgów, Cronin serwuje widzom niepokojące ujęcia pustyni, przytłaczającą ciszę i migawki pełne niedopowiedzeń. Kamera skupia się na szczegółach – zniszczonych przedmiotach, pustych spojrzeniach i mrocznych korytarzach, które zdają się żyć własnym życiem. Muzyka i dźwięk odgrywają tu kluczową rolę, tworząc aurę nieustającego zagrożenia.
Czy to powrót do korzeni?
Fani klasycznych horrorów z lat 30. i wczesnych adaptacji z Brendanem Fraserem mogą odetchnąć z ulgą. Wszystko wskazuje na to, że Universal wreszcie zrozumiało, co stanowiło o sile oryginału. To nie była skala przygody, a właśnie atmosfera nieuchronnego fatum, starożytnej klątwy i nadprzyrodzonego zła. Nowa Mumia zdaje się czerpać z tych właśnie źródeł, modernizując je językiem współczesnego kina grozy.
Porównanie z poprzednikami: lekcja wyciągnięta z porażki
Reboot z 2017 roku, pomimo gwiazdorskiej obsady i ogromnego budżetu, został przyjęty przez krytyków i widzów chłodno. Głównym zarzutem była właśnie próba połączenia horroru z kinem akcji, co zaowocowało filmem pozbawionym tożsamości. Nowa produkcja pod wodzą Cronina wydaje się świadomą reakcją na te błędy. Reżyser nie ukrywa, że jego celem jest przestraszenie widza, a nie rozbawienie go lub zadziwienie efektami specjalnymi.
Kluczowe różnice widać już na poziomie narracji:
- Skala: Z globalnej przygody na kameralny, rodzinny horror.
- Tematyka: Z akcji na psychologiczne napięcie i zagadkę.
- Gatunek: Z hybrydy akcji i horroru na czysty, mroczny horror.
Premiera nowej Mumii jest zapowiadana na przyszły rok. Czy Lee Croninowi uda się wskrzesić nie tylko starożytną klątwę, ale także duszę tej serii? Wszystko wskazuje na to, że tym razem studio postawiło na właściwego człowieka i właściwą wizję. Pozostaje czekać z niecierpliwością, ale i lekkim dreszczem niepokoju.
Foto: cdn1.naekranie.pl

