Nieznane fakty z produkcji filmowego hitu
James Cameron w najnowszym wywiadzie dla Vanity Fair ujawnił zaskakujące kulisy castingu do swojego kultowego już filmu Avatar. Okazuje się, że Sam Worthington, który ostatecznie wcielił się w postać Jake’a Sully’ego, wcale nie był pierwszym wyborem studia 20th Century Fox.
Studio miało swojego faworyta
Jak przyznał reżyser, studio wyraźnie preferowało innego aktora do roli głównego bohatera. Fox widział w roli Jake’a Sully’ego zupełnie kogoś innego
- aktora, którego wkrótce zobaczymy w nadchodzącej produkcji Avengers: Doomsday. Cameron nie ujawnił jednak konkretnego nazwiska, pozostawiając widzów w napięciu.
Musiałem dosłownie iść z Foxem na wojnę – wspomina reżyser w wywiadzie.
Proces selekcji aktorów
Cameron szczegółowo opisał proces castingu, podczas którego testował kilku młodych, wówczas jeszcze stosunkowo nieznanych aktorów. Reżyser podkreśla, że szukał konkretnego typu osobowości, który idealnie pasowałby do wizji świata Pandory.
- Poszukiwania skupiały się na aktorach z Australii i Nowej Zelandii
- Studio naciskało na bardziej rozpoznawalne nazwiska
- Cameron upierał się przy nieznanym wówczas Worthingtonie
Dlaczego właśnie Worthington?
Reżyser wyjaśnia, że w Samie Worthingtonie dostrzegł szczególne cechy, które czyniły go idealnym kandydatem do roli marines, który przechodzi transformację na obcej planecie. Potrzebowałem kogoś, kto mógłby oddać zarówno twardość żołnierza, jak i wrażliwość odkrywcy – tłumaczy Cameron.
Wpływ tej decyzji na sukces filmu
Z perspektywy czasu widać, jak trafna okazała się decyzja reżysera. Avatar stał się największym hitem kasowym w historii kina, a Sam Worthington na stałe wpisał się w popkulturę jako Jake Sully. Gdyby studio postawiło na swoim, być może film nie odniósłby tak spektakularnego sukcesu.
Ta historia doskonale pokazuje, jak ważna jest wierność artystycznej wizji w procesie twórczym. Pomimo presji ze strony studia, Cameron pozostał przy swoim wyborze, co ostatecznie przyniosło znakomite rezultaty.
Cała ta sytuacja rodzi też pytanie: jak potoczyłyby się losy franczyzy Avatar, gdyby główną rolę powierzono innemu aktorowi? Czy film nadal stałby się globalnym fenomenem? Na te pytania możemy jedynie spekulować, ale jedno jest pewne – decyzja Camerona okazała się strzałem w dziesiątkę.
Foto: www.unsplash.com

