Były Finn z Gwiezdnych Wojen zdradza swoje preferencje
John Boyega, znany milionom fanów jako Finn z nowej trylogii Star Wars, w ostatnim wywiadzie postawiony został przed trudnym wyborem. Dwie największe franczyzy science fiction, dwa odmienne światy
- gdzie widzi swoją przyszłość aktor, którego relacje z Disneyem nie zawsze układały się idealnie?
Trudna droga przez Gwiezdne Wojny
Przypomnijmy, że Boyega wchodził do uniwersum Star Wars z ogromnym entuzjazmem. Jego postać, Finn, miała być jednym z kluczowych bohaterów nowej trylogii. Niestety, jak sam przyznawał w licznych wywiadach, rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.
Rasistowskie ataki to tylko część problemu. Znacznie boleśniejsze było stopniowe marginalizowanie mojej postaci w kolejnych filmach
Aktor wielokrotnie wyrażał rozczarowanie kierunkiem, w jakim potoczyła się historia Finna. Z obiecującego stormtroopera, który przechodzi na jasną stronę Mocy, stał się postacią drugoplanową, której potencjał nie został w pełni wykorzystany.
Star Trek – nowa nadzieja?
W obliczu tych doświadczeń naturalnym wydaje się pytanie o możliwość przejścia do konkurencyjnego uniwersum. Star Trek oferuje zupełnie inne podejście do science fiction – mniej mistycyzmu, więcej racjonalizmu i eksploracji kosmosu.
Boyega w swoim charakterystycznym stylu odpowiedział na pytanie o ewentualną rolę w Star Treku. Jego wypowiedź sugeruje, że nie zamyka drzwi do żadnej z franczyz, ale ma bardzo konkretne oczekiwania co do przyszłych projektów.
Czego szuka aktor po doświadczeniach z Disneyem?
- Pełnoprawnej, rozwijającej się roli przez cały cykl
- Szacunku dla swojej pracy i wkładu w projekt
- Możliwości realnego wpływania na rozwój postaci
- Uniknięcia politycznych kontrowersji wokół castingu
W branży filmowej krążą pogłoski, że producenci Star Treka obserwują sytuację Boyegi z zainteresowaniem. Aktor udowodnił, że potrafi poruszać się w dużych franczyzach science fiction, a jego doświadczenia z Gwiezdnymi Wojnami mogą być cenną lekcją przy ewentualnej współpracy.
Przyszłość w science fiction
Niezależnie od tego, czy ostatecznie trafi do Gwiezdnej Floty, czy może powróci do odległej galaktyki, jedno jest pewne – John Boyega pozostanie ważną postacią w świecie kinowego science fiction. Jego szczerość w rozmowach o trudnościach pracy w wielkich studiach otwiera ważną dyskusję o traktowaniu aktorów w blockbusterach.
Fani obu franczyz z niecierpliwością czekają na kolejne decyzje castingowe. Być może któregoś dnia zobaczymy Boyegę w mundurze Gwiezdnej Floty, a może producenci Disneya zaoferują mu rolę, która w pełni wykorzysta jego talent. Czas pokaże, w której ekipie kosmicznych podróżników ostatecznie wyląduje brytyjski aktor.
Foto: www.unsplash.com

