Finansowa klapa najnowszej części Trona
Najnowsza odsłona kultowej franczyzy science-fiction, Tron: Ares, okazała się jednym z największych rozczarowań finansowych Disneya w ostatnich latach. Według szacunków portalu Deadline, produkcja przyniesie studiu straty sięgające aż 132,7 miliona dolarów. Ta kwota robi wrażenie nawet na tle hollywoodzkich standardów.
Powrót Jeffa Bridgesa w epizodycznej roli
Jeff Bridges, ikona oryginalnego Trona z 1982 roku, powrócił w nowej produkcji w roli Kevina Flynna. Jednak, jak sam przyznaje, jego udział ograniczył się do zaledwie kilku scen. W wywiadzie dla Entertainment Weekly aktor został zapytany o spektakularną porażkę kasową filmu.
„Czasami filmy, które nie odniosły sukcesu finansowego, okazują się później kultowymi klasykami. Pamiętajcie, że pierwszy Tron również nie był hitem w momencie premiery”
Dlaczego Tron: Ares poniósł klęskę?
Eksperci branży filmowej wskazują na kilka kluczowych czynników, które przyczyniły się do finansowej porażki produkcji:
- Wysoki budżet produkcyjny przekraczający 200 milionów dolarów
- Słaba kampania marketingowa nieodpowiednio targetująca zarówno fanów oryginału, jak i nowych widzów
- Konkurencja ze strony innych dużych produkcji w okresie premiery
- Mieszane recenzje krytyków, które nie zachęciły widzów do wizyty w kinie
Perspektywa Jeffa Bridgesa
W przeciwieństwie do wielu aktorów, którzy unikają tematu niepowodzeń swoich projektów, Bridges podszedł do sprawy z charakterystycznym dla siebie dystansem i filozoficznym nastawieniem. Podkreślił, że sukces finansowy nie zawsze idzie w parze z artystyczną wartością dzieła.
„W naszej branży łatwo jest oceniać film wyłącznie przez pryzmat zarobionych pieniędzy. Ale prawda jest taka, że niektóre produkcje potrzebują czasu, żeby znaleźć swoją publiczność” – dodał aktor.
Przyszłość franczyzy Tron
Klapa Tron: Ares stawia pod znakiem zapytania przyszłość całej franczyzy. Disney inwestował ogromne środki w reaktywację marki, licząc na stworzenie nowej serii filmów. Obecna sytuacja może oznaczać, że studio wstrzyma się z dalszymi planami expansionu uniwersum Trona.
Jednak, jak pokazuje historia kina, nawet najbardziej spektakularne porażki finansowe nie zawsze oznaczają koniec wartościowej opowieści. Być może, tak jak sugeruje Jeff Bridges, Tron: Ares znajdzie swoje miejsce w sercach widzów dopiero za kilka lat.
Foto: www.unsplash.com

