Trzy życzenia fanów Batmana a wizja Jamesa Gunna
Świat DCU powoli nabiera kształtów, a jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów jest nowa wersja Mrocznego Rycerza. James Gunn, szef studia DC Studios, w ostatnich wypowiedziach odniósł się do trzech najczęściej powtarzanych przez fanów postulatów dotyczących przyszłego Batmana. Choć przyznał, że są one słyszalne, to jednocześnie podkreślił, że istnieje coś znacznie ważniejszego od spełniania konkretnych, wyrywkowych życzeń.
Czego pragną fani?
Gunn wskazał trzy kluczowe elementy, które regularnie pojawiają się w dyskusjach i prośbach wielbicieli postaci:
- Wiek i doświadczenie Batmana: Wielu fanów wyraża chęć zobaczenia dojrzałego, doświadczonego weterana, który ma za sobą lata walki z przestępczością w Gotham, być może już z Robinem u boku.
- Wierność komiksom: Oczekiwanie na adaptację, która będzie głęboko zakorzeniona w kanonicznych historiach z komiksów, czerpiąc z bogatej mitologii postaci, a nie tworząc kolejną, mocno odbiegającą wersję.
- Ton i atmosfera: Żądanie, by film zachował mroczny, noir’owy klimat, który jest nierozerwalnie związany z najlepszymi opowieściami o Batmanie, unikając zbytniej lekkości czy komediowego przerysowania.
Wszystkie te rzeczy są mniej ważne od znalezienia właściwego twórcy z właściwą wizją dla tej konkretnej opowieści
To właśnie ta myśl Jamesa Gunna jest kluczowa. Dla niego priorytetem nie jest odhaczenie listy życzeń, ale znalezienie reżysera lub reżyserki, którzy mają spójną, przekonującą i autorską koncepcję na opowiedzenie historii Batmana w DCU.
Dlaczego wizja twórcy jest nadrzędna?
Gunn argumentuje, że największe sukcesy w kinie komiksowym – jak trylogia Nolana czy „Batman” Matta Reevesa – nie wynikały z literalnego spełniania fanowskich checklist, ale z powierzenia materiału w ręce utalentowanych wizjonerów z jasną koncepcją. To oni, czerpiąc z ducha komiksu, nadają opowieści unikalny kształt i głębię. Próba zadowolenia wszystkich przez spełnianie pojedynczych żądań często prowadzi do niespójnego, pozbawionego duszy produktu.
Co wiemy o nowym Batmanie?
Informacji jest jak na razie niewiele. Wiadomo, że film zatytułowany „The Brave and the Bold” ma wprowadzić do DCU Batmana i jego syna, Damiana Wayne’a, jako Robina. Reżyserem został Andy Muschietti („To”, „Flash”). Gunn wspominał, że będzie to opowieść o „ojcostwie”, co stanowi ciekawy kontrast dla samotniczej wersji Reevesa. Pierwotne plany mogły jednak ulec zmianom, co jest normalnym procesem rozwoju projektu.
Fani muszą uzbroić się w cierpliwość. Podczas gdy sequel Reevesa z Robertem Pattinsonem czeka nas dopiero w 2027 roku, na konkretne szczegóły dotyczące wersji DCU przyjdzie nam jeszcze poczekać. Wypowiedź Gunna to jasny sygnał: w studiu DC stawia się na jakość i spójną wizję artystyczną, a nie na reaktywne odpowiadanie na każdy głos z internetu. Czy ta strategia się opłaci? Przekonamy się, gdy „The Brave and the Bold” w końcu trafi na ekrany.
Foto: cdn1.naekranie.pl

