Powrót mistrza grozy
Sam Raimi, reżyser, który dał nam kultową trylogię „Evil Dead” i zrewolucjonizował kino superbohaterskie pierwszą trylogią „Spider-Mana”, powraca do korzeni. Jego najnowszy film, „Pomocy”, zbiera entuzjastyczne recenzje, a krytycy zgodnie twierdzą, że to jego najlepszy horror od wielu, wielu lat. Pytanie, które teraz zadaje całe Hollywood, brzmi: czy za artystycznym sukcesem pójdzie także sukces komercyjny w skali, która pozwoli mu zapisać się w historii?
Bokserska walka z przeszłością
Oczywiście, nikt racjonalny nie spodziewa się, że horror z kategorią R (dostępny wyłącznie dla dorosłych widzów) pobije wyniki największych blockbusterów studia Marvel, w tym „Doktora Strange’a w multiwersum obłędu”, który zgarnął blisko miliard dolarów. Walka toczy się na innym polu – w królestwie czystego horroru. Aktualny rekord otwarcia w gatunku dla filmu Raimiego należy do… samego Raimiego.
„Pomocy” w reżyserii Sama Raimiego jest oceniane jako jeden z najlepszych filmów w jego karierze, a niewykluczone, że pójdą za tym rekordowe wyniki finansowe.
Mowa o „Evil Dead” z 2013 roku, który Raimi wyprodukował, a który w weekend otwarcia w USA zebrał imponujące 25,8 miliona dolarów. To właśnie ten próg jest teraz celem dla „Pomocy”. Przewidywania analityków box office’u są ostrożnie optymistyczne, sugerując, że nowy film ma realne szanse zbliżyć się, a nawet przekroczyć tę magiczną granicę.
Co stoi za potencjałem „Pomocy”?
Dlaczego ten konkretny horror ma szansę na tak spektakularny start? Powodów jest kilka:
- Powrót do formy mistrza: Recenzenci podkreślają, że Raimi po latach wraca do horroru z pełną mocą i świeżym pomysłem, co przyciąga zarówno starszych fanów, jak i młodszą publiczność ciekawą jego legendarnego stylu.
- Klimat tajemnicy i pozytywne buzz: Studio umiejętnie budowało napięcie wokół projektu, a świetne reakcje po premierach dla prasy tylko podkręciły atmosferę oczekiwania.
- Głód dobrego horroru: Rynek od dłuższego czasu czekał na horror autorstwa uznanego, wielkiego reżysera, a nie tylko kolejny odcinek seryjnej franczyzy.
Nie tylko rekord otwarcia
Choć weekendowy rekord przyciąga najwięcej uwagi, prawdziwym testem dla „Pomocy” będzie jego żywotność w kinach. Horror Raimiego z 2013 roku ostatecznie zarobił na świecie ponad 97 milionów dolarów przy stosunkowo niskim budżecie. Sukces „Pomocy” będzie mierzony nie tylko pierwszym uderzeniem, ale także tym, czy pozytywne recenzje i poczta pantoflowa utrzymają widzów w kinach przez kolejne tygodnie. Jeśli tak się stanie, może to być nie tylko rekord finansowy, ale także sygnał dla studiów, by znów inwestować w autorskie, wysokobudżetowe horrory.
Niezależnie od ostatecznego wyniku, jedno jest pewne: Sam Raimi po raz kolejny udowodnił, że jest żywą legendą grozy, a jego powrót do gatunku stał się jednym z najgorętszych kinowych wydarzeń sezonu. Teraz pozostaje tylko czekać, aż liczby na bilecie kasowym potwierdzą to, co już mówią krytycy.
Foto: cdn1.naekranie.pl

