Presja fandomu a ostatni sezon kultowego serialu
Finn Wolfhard, jeden z kluczowych aktorów serialu Stranger Things, w szczerej rozmowie z magazynem Time ujawnił, jak ogromna presja ze strony fanów wpłynęła na jego samopoczucie podczas pracy nad czwartym sezonem. Aktor przyznał, że doświadczył ataku paniki spowodowanego intensywnością oczekiwań wobec produkcji.
Koszmar wielkiego fandomu
Wolfhard, który wciela się w postać Mike’a Wheelera, opisał fenomen popularności Stranger Things jako „podświadomie przerażający”. W wywiadzie zaznaczył:
Kiedy coś staje się tak ogromne, każdy ma swoje oczekiwania i wyobrażenia o tym, jak historia powinna się zakończyć. To tworzy niewyobrażalną presję na całym planie.
Lekcja z Gry o Tron
Aktor wyraźnie obawia się, że finał Stranger Things może spotkać podobny los co zakończenie Gry o Tron, które rozczarowało miliony widzów na całym świecie. Największym wyzwaniem nie jest sama produkcja, ale spełnienie oczekiwań publiczności
- przyznaje Wolfhard.
Co czeka Hawkins w ostatnim sezonie?
Piąty sezon Stranger Things, który ma zakończyć kultową już sagę, znajduje się obecnie w fazie produkcji. Twórcy – bracia Duffer – wielokrotnie zapewniali, że pracują nad zakończeniem, które zadowoli fanów, jednocześnie pozostając wiernym wizji serialu.
- Sezon piąty będzie najdłuższym w historii produkcji
- Powrócą wszystkie kluczowe postacie
- Zakończenie ma być emocjonalne i satysfakcjonujące
Wolfhard podkreśla, że mimo obaw, cała ekipa dokłada wszelkich starań, by finał był godny wieloletniej przygody z Stranger Things. Chcemy, żeby widzowie czuli, że było warto czekać – dodaje aktor.
Foto: www.unsplash.com

