Kathryn Bigelow powraca po ośmiu latach przerwy
Po długiej, ośmioletniej nieobecności za kamerą, Kathryn Bigelow
- laureatka Oscara za „The Hurt Locker” – powraca z nowym projektem. Tym razem reżyserka nawiązała współpracę z Netflixem, tworząc „Dom pełen dynamitu”, film który stawia widzów przed pytaniem: co by było, gdyby świat stanął na krawędzi końca?
Mieszanka wybuchowa pomysłów
Recenzja tego filmu stanowi nie lada wyzwanie. „Dom pełen dynamitu” to prawdziwy miks różnych koncepcji i pomysłów, które nie zawsze współgrają ze sobą idealnie. Z jednej strony mamy do czynienia z:
- Znakomitym aktorstwem obsady
- Doskonałymi technikaliami
- Idealnie budowanym napięciem
Jednakże, pomimo tych niewątpliwych atutów, film nie dostarcza w pełni satysfakcjonującego seansu.
Kunszt reżyserski Bigelow
Kathryn Bigelow udowodniła, że jej nieobecność wcale nie oznaczała utraty formy. Królowa kina wojennego powróciła w naprawdę godnym stylu, pokazując, że wciąż posiada niezwykłe wyczucie scen i umiejętność tworzenia napięcia. Jej charakterystyczny styl jest wyraźnie widoczny w każdym kadrze filmu.
Bigelow nie pracowała jako reżyserka przez osiem lat, ale jej powrót pokazuje, że prawdziwy talent nie zna przedawnienia
Niedosyt po seansie
Niestety, pomimo wszystkich pozytywów, „Dom pełen dynamitu” pozostawia pewien niedosyt. Film wydaje się nie do końca wykorzystywać swój potencjał. Pomysł na fabułę – świat stojący na granicy apokalipsy – jest niezwykle intrygujący, ale wykonanie nie zawsze odpowiada poziomowi koncepcji.
Warto jednak docenić odwagę twórców w podejmowaniu tak ambitnego tematu w czasach, gdy kino często stawia na sprawdzone schematy i bezpieczne produkcje.
Podsumowanie
„Dom pełen dynamitu” to film, który z pewnością wzbudzi wiele emocji wśród widzów. Dla fanów twórczości Kathryn Bigelow będzie to obowiązkowa pozycja, choć może nie spełnić wszystkich oczekiwań. Dla innych – ciekawa propozycja na wieczór, która jednak nie zapisze się w historii kina jako dzieło wybitne.
Film dostępny jest na platformie Netflix, co daje szansę każdemu na własną ocenę tego kontrowersyjnego, ale niewątpliwie interesującego projektu.
Foto: www.unsplash.com

