Drugi sezon serialu Daredevil: Odrodzenie rozpoczął się z przytupem. Pierwsze trzy odcinki dały fanom nadzieję, że producenci z Disneya w końcu znaleźli właściwy kierunek dla historii Matta Murdocka. Po rozczarowującej pierwszej serii, która pozostawiała wiele do życzenia pod względem spójności, nowe rozdziały zaskakiwały lepszym tempem narracji, wyraźniejszym charakterem postaci pobocznych i imponującymi, dobrze skoreografowanymi scenami walki. Niestety, czwarty odcinek, zatytułowany „The Devil’s Due”, zachwiał tym pozytywnym trendem, wprowadzając widzów w stan niepewności co do dalszego rozwoju fabuły.
Co poszło nie tak w czwartym odcinku?
Podczas gdy wcześniejsze epizody budowały napięcie wokół nowego, mrocznego zagrożenia dla Nowego Jorku i głębiej eksplorowały wewnętrzne rozterki głównego bohatera, odcinek czwarty zdaje się tracić impet. Narracja staje się rozproszona, a wątek, który wydawał się kluczowy, nagle traci na znaczeniu na rzecz mało przekonujących dygresji. Scenarzyści wprowadzają nowego antagonistę, lecz jego motywacje pozostają mgliste i nie do końca przekonujące, co osłabia dotychczasową dynamikę konfliktu.
Powrót do starych błędów?
Największym rozczarowaniem jest powrót do problemów znanych z poprzedniego sezonu. Tempo akcji zwalnia, a dialogi, które wcześniej były ostre i celne, stają się miejscami rozwlekłe i pełne ekspozycji. Widzowie, którzy docenili płynność i konsekwencję pierwszych trzech odcinków, mogą poczuć się zdezorientowani tą nagłą zmianą tonu. Sceny akcji, choć nadal solidnie wykonane, nie mają już tej samej inwencji i intensywności, co w pamiętnej sekwencji walki w odcinku drugim.
Postaci poboczne, które zaczynały zyskiwać na głębi, znów schodzą na dalszy plan. Ich działania wydają się służyć wyłącznie napędzaniu fabuły do kolejnego punktu kulminacyjnego, zamiast wynikać z ich własnych, uwiarygodnionych motywacji. To szczególnie bolesne, biorąc pod uwagę, jak dobrze te postacie były zapowiadane na początku sezonu.
Jasne punkty w morzu wątpliwości
Nie oznacza to jednak, że odcinek jest całkowicie pozbawiony zalet. Aktorstwo Charliego Coxa jako Matta Murdocka/Daredevila pozostaje na najwyższym poziomie. Jego wewnętrzna walka między pragnieniem sprawiedliwości a demonami przeszłości jest nadal przekonująco portretowana. Kilka scen, szczególnie tych skupionych na relacjach osobistych bohatera, przypomina o emocjonalnym potencjale tej historii. Wizualnie produkcja nadal stoi na wysokim poziomie, a mroczna, deszczowa atmosfera Hell’s Kitchen jest oddana z dbałością o detal.
„Czwarty odcinek drugiego sezonu Daredevil: Odrodzenie to wyraźny krok w tył po obiecującym starcie. Miejmy nadzieję, że jest to jedynie chwilowe załamanie formy, a nie powrót do problemów, które trapiły serial w przeszłości” – komentuje redakcja portalu naEKRANIE.pl.
Podsumowując, czwarty odcinek jest rozczarowujący głównie przez kontrast z jakością poprzedzających go rozdziałów. Pozostawia on widza z pytaniem, czy jest to jedynie pojedynczy słabszy element, czy może zapowiedź powrotu do nierówności, które charakteryzowały pierwszą serię. Sukces całego sezonu będzie teraz zależał od tego, czy twórcy potrafią odzyskać utracony impet i konsekwentnie rozwijać wątki, które tak dobrze zapoczątkowali.
Foto: cdn1.naekranie.pl

