Mieszanka gatunków z irlandzkim humorem
Lisa McGee, twórczyni kultowego już Derry Girls, powraca z nowym projektem dla Netflixa. Z Belfastu do nieba to ośmioodcinkowa czarna komedia, która stara się połączyć absurdalny humor z mroczną zagadką kryminalną. Akcja serialu rozpoczyna się, gdy trzy przyjaciółki z Belfastu – Saoirse, Robyn i Dara – otrzymują wiadomość o śmierci dawnego kolegi, Gavina. Szybko jednak okazuje się, że sprawa nie jest tak prosta, jak się wydawało, a list pozostawiony przez zmarłego wciąga je w wir dziwnych i niebezpiecznych wydarzeń.
Siła i słabość: niestabilna mieszanka
Serial od samego początku deklaruje swoją nieoczywistość. McGee nie boi się eksperymentować, łącząc ze sobą elementy komedii obyczajowej, thrillera i dramatu. Największą siłą produkcji jest bez wątpienia chemia między głównymi bohaterkami. Aktorki – w tym Siobhán McSweeney, znana z Derry Girls – tworzą przekonujący portret długoletniej przyjaźni, pełnej wspólnych żartów, ale i niedopowiedzeń.
To jeden z najdziwniejszych projektów odcinkowych, jakie dane mi było ostatnio oglądać – pisze recenzent portalu naEKRANIE.pl. – I choć po drodze było sporo potknięć, to finalnie można tę produkcję polecić.
Niestety, balansowanie między gatunkami nie zawsze wychodzi serialowi na dobre. Wątek kryminalny, który powinien napędzać narrację, momentami ginie w natłoku absurdalnych, wręcz cringe’owych scen komediowych. Niektóre żarty, które w Derry Girls były urocze, tutaj wydają się nieco wymuszone i niepasujące do mrocznego klimatu tajemnicy śmierci Gavina.
Belfast jako bohater
Nie można odmówić serialowi atmosfery. Belfast został pokazany nie jako stereotypowe, ponure miasto z czasów konfliktu, ale jako tętniąca życiem metropolia z własnym, specyficznym charakterem. To ważne tło dla historii o dorosłych przyjaciołach, którzy muszą zmierzyć się nie tylko z zagadką, ale i z własnymi życiowymi wyborami i demonami przeszłości.
Dla kogo jest ten serial?
Z Belfastu do nieba to produkcja dla widzów, którzy:
- Ceną sobie nieszablonowe połączenia gatunkowe.
- Nie boją się humoru, który bywa niekiedy niezręczny.
- Szukają serialu z silnie nakreślonymi, dojrzewającymi postaciami.
Nie jest to dzieło tak spójne i błyskotliwe jak Derry Girls, ale stanowi ciekawy i odważny eksperyment. Jeśli widz da się wciągnąć w jego specyficzny rytm i zaakceptuje pewną nierówność tonów, z pewnością znajdzie w nim rozrywkę i kilka naprawdę dobrych scen. Sezon kończy się wyraźnym przygotowaniem gruntu pod kontynuację, co każe z nadzieją patrzeć na potencjał tej opowieści.
Foto: cdn1.naekranie.pl

