Zaginiony rozdział trylogii sequeli
Historia kinowej sagi Gwiezdne Wojny mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Zanim J.J. Abrams wrócił, by wyreżyserować „Skywalker. Odrodzenie”, to Colin Trevorrow miał być architektem finału. Jego wizja, zatytułowana roboczo „Duel of the Fates”, przez lata pozostawała w sferze domysłów i niepotwierdzonych plotek. Dziś, dzięki wyciekom szkiców koncepcyjnych i fragmentów scenariusza, możemy zrekonstruować tę alternatywną opowieść, która miała być prawdziwym finałem dla Rey, Kylo Rena i całej galaktyki.
Wizja Colina Trevorrowa kontra ostateczna wersja
Podstawowa różnica między filmem, który powstał, a tym, który był planowany, tkwi w samym założeniu narracyjnym. Podczas gdy „Odrodzenie” starało się pogodzić różne wątki i zadowolić wszystkich, „Duel of the Fates” zdaje się być konsekwentnym rozwinięciem tematów poruszonych w kontrowersyjnym „Ostatnim Jedi” Riana Johnsona. Trevorrow, współtworzący scenariusz z Derekiem Connollym, planował film mroczniejszy i bardziej filozoficzny.
To miał być finał, który nie cofał się przed odważnymi wyborami, kontynuując rewolucyjnego ducha poprzedniej części.
W centrum tej historii pozostawał konflikt między Rey a Kylo Renem, ale jego natura miała być inna. Zamiast ostatecznego powrotu Bena Solo na jasną stronę Mocy, scenariusz sugerował bardziej ambiwalentzne zakończenie ich relacji, skupiając się na idei równowagi, a nie prostego podziału na dobro i zło.
Kluczowe elementy wyciekłej fabuły
Zebrane informacje z wycieków pozwalają nakreślić główne punkty alternatywnej opowieści:
- Nowa lokalizacja: Akcja miała się częściowo rozgrywać na planecie Coruscant, która wciąż nosiła blizny po wojnach klonów i rządach Imperium, stając się symbolicznym cmentarzyskiem przeszłości galaktyki.
- Rola Poe Damerona: Postać grana przez Oscara Isaaca miała przejść znaczący rozwój, przejmując bardziej odpowiedzialną, przywódczą rolę w Ruchu Oporu, co było bezpośrednią konsekwencją lekcji z „Ostatniego Jedi”.
- Finn i szturmowcy: Wątek Finna (John Boyega) byłby mocniej rozwinięty. Jako były szturmowiec, miał stanąć na czele buntu innych „dezerterów” z Najwyższego Porządku, nadając jego postaci głębszy cel i polityczny wymiar.
- Ostateczny pojedynek: Tytułowy „pojedynek przeznaczenia” nie odnosiłby się tylko do walki na miecze świetlne, ale do fundamentalnego starcia ideologii i wizji przyszłości galaktyki.
Dlaczego projekt upadł?
Oficjalnym powodem rozstania studia z Trevorrowem były „różnice twórcze”. Analizując jednak kontekst, można domniemywać, że po mieszanym odbiorze „Ostatniego Jedi”, wytwórnia Lucasfilm podjęła decyzję o zmianie kursu. Powrót J.J. Abramsa, reżysera dobrze przyjętego „Przebudzenia Mocy”, miał na celu stabilizację i dostarczenie finale, który będzie bardziej nostalgicznym hołdem dla oryginalnej trylogii. Decyzja ta odcisnęła niezatarte piętno na ostatecznym kształcie trylogii sequeli, pozostawiając fanów z pytaniem: „A co by było, gdyby?”.
Spuścizna „Duel of the Fates”
Mimo że film Colina Trevorrowa nigdy nie powstał, jego duch wciąż unosi się nad dyskusjami o Gwiezdnych Wojnach. Wyciek scenariusza stał się kultowym artefaktem dla części fandomu, dowodem na istnienie radykalnie innej, niespełnionej wizji. Pokazuje on, jak krucha i podatna na zmiany jest proces twórczy przy tak ogromnych franczyzach. Dla jednych to ciekawostka, dla innych – zmarnowana szansa na śmielsze, bardziej spójne zamknięcie opowieści o Skywalkerach. Historia kina pełna jest takich „utraconych” filmów, ale w erze internetu ich ślady pozostają żywe, pozwalając nam wciąż snuć alternatywne wizje galaktyki bardzo, bardzo odległej.
Foto: cdn1.naekranie.pl

