Internet nie przestaje zaskakiwać, a ostatnia afera wokół wizerunku premiera Donalda Tuska jest tego doskonałym przykładem. Na jednej z popularnych platform e-commerce, prezentującej wiosenną kolekcję odzieży, pojawiło się zdjęcie modela, które wzbudziło ogromne poruszenie. Mężczyzna prezentujący jasną, lekką kurtkę był łudząco podobny do szefa polskiego rządu.
Lawina spekulacji w mediach społecznościowych
Zdjęcie bardzo szybko obiegło serwisy społecznościowe, stając się viralem. Użytkownicy Twittera (X), Facebooka i forów internetowych dzielili się screenami, zadając pytanie: czy to możliwe, aby premier Polski dorabiał jako model? Pojawiły się żartobliwe komentarze na temat „drugiego etatu” polityka, a także poważniejsze spekulacje o wykorzystaniu sobowtóra. Atmosferę podsycali internauci, którzy wskazywali na charakterystyczne rysy twarzy, uśmiech i nawet sposób trzymania rąk, które miały być identyczne jak u Tuska.
AI – prawdziwy sprawca zamieszania
Eksperci od wizualizacji i grafiki komputerowej niemal od razu wskazali prawdopodobnego winowajcę całego zamieszania: sztuczną inteligencję. Analiza zdjęcia ujawniła bowiem subtelne, ale dla wprawnego oka zauważalne, artefakty typowe dla generatywnych modeli AI. Chodziło m.in. o nieco zniekształcone proporcje dłoni, zbyt idealnie gładką skórę oraz pewien „plastyczny” wygląd tkaniny kurtki, który nie do końca odpowiada fizycznej rzeczywistości.
„To klasyczny przykład tzw. 'deepfake’ lub po prostu obraz wygenerowany od zera przez AI na podstawie tysięcy zdjęć prawdziwych osób” – komentuje dla nas dr Anna Kowalska, specjalistka od cyfrowych mediów. „Algorytmy są już na tyle dobre, że potrafią stworzyć realistyczną postać, która jest hybrydą cech wielu ludzi. W tym przypadku prawdopodobnie 'podstawą’ był wizerunek publiczny premiera Tuska, który algorytm zmieszał z cechami profesjonalnych modeli” – dodaje ekspertka.
Błyskawiczna reakcja platformy i wyjaśnienie sprawy
Gdy wiral osiągnął masę krytyczną, produkt – czyli wspomniana wiosenna kurtka – nagle zniknął ze sklepu internetowego. Redakcji udało się jednak dotrzeć do oryginalnego, pełnego ujęcia, które potwierdzało tezy o ingerencji AI. Na zdjęciu widać było mężczyznę stojącego w neutralnym, studyjnym tle, a jego podobieństwo do premiera było rzeczywiście zdumiewające.
Dlaczego sklep użył takiego wizerunku? Prawdopodobnie chodziło o zwykły błąd lub niedopatrzenie przy pozyskiwaniu tanich grafik stockowych, które coraz częściej są generowane przez sztuczną inteligencję. Wiele platform oferuje już darmowe lub bardzo tanie zdjęcia „modeli”, które nie są prawdziwymi ludźmi, dzięki czemu nie trzeba ponosić kosztów sesji zdjęciowej ani praw do wizerunku. W tym przypadku algorytm najwyraźniej „wytrenował się” na zbyt wielu zdjęciach jednej, bardzo rozpoznawalnej osoby.
Szerszy problem etyczny i prawny
Cała sytuacja rzuca światło na poważny, narastający problem związany z rozwojem technologii generatywnych. Używanie wizerunków osób publicznych, a nawet zwykłych obywateli, do tworzenia komercyjnych treści bez ich wiedzy i zgody staje się coraz łatwiejsze. Prawo autorskie i wizerunkowe w wielu krajach, w tym w Polsce, nie nadąża za tymi zmianami.
Co grozi twórcom takich grafik? W przypadku komercyjnego wykorzystania wizerunku osoby publicznej bez zezwolenia, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności cywilnej za naruszenie dóbr osobistych. Jednak gdy wizerunek nie jest dokładną kopią, a jedynie „inspirowaną” podobizną stworzoną przez AI, sprawa staje się prawną szarą strefą.
Sprawa „modela-Tuska” to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni incydent tego typu. Pokazuje ona, jak krucha staje się nasza percepcja rzeczywistości w sieci i jak pilnie potrzebujemy nowych regulacji oraz narzędzi do weryfikacji treści. Dopóki ich nie ma, każdy viralowy obraz wymagać będzie od odbiorców zdrowego sceptycyzmu i pytania: czy na pewno widzę to, co myślę, że widzę?
Foto: images.iberion.media

