Niespodziewany zwrot w sprawie legendarnego projektu
W świecie filmowych sequelów i powrotów, które wydawały się pogrzebane, historia „Spider-Mana 4” Sama Raimiego toczy się własnym, nieprzewidywalnym torem. Jeszcze kilka tygodni temu, w połowie stycznia 2026 roku, reżyser zdawał się zamykać rozdział, sugerując, że projekt nigdy nie ujrzy światła dziennego, a on sam skupia się na innych przedsięwzięciach. Dziś, w nowej wypowiedzi dla Associated Press, Raimi otwiera drzwi, które wydawały się zatrzaśnięte na zawsze.
Bardzo bym chciał jeszcze raz współpracować z Tobeym Maguire. To byłaby wspaniała przygoda. Myślę, że historia Petera Parkera w naszym uniwersum wciąż ma do opowiedzenia fascynujące rozdziały
– przyznał reżyser, rozpalając na nowo wyobraźnię milionów fanów jego trylogii z początku XXI wieku.
Dlaczego „Spider-Man 4” nigdy nie powstał?
Aby zrozumieć wagę tych słów, trzeba cofnąć się w czasie. Oryginalna trylogia z Tobeyem Maguire w roli głównej zakończyła się w 2007 roku filmem „Spider-Man 3”. Pomimo mieszanych recenzji, film odniósł ogromny sukces komercyjny. Plany czwartej części były zaawansowane – powstały scenariusze, a Raimi pracował nad koncepcjami wizualnymi. Projekt upadł głównie z powodu napiętego harmonogramu produkcji, nacisków studia oraz różnic twórczych co do kierunku, w jakim powinna podążyć opowieść.
Od tamtej pory uniwersum Spider-Mana ewoluowało. Na ekrany weszły filmy z Andrew Garfieldem, a potem Tomem Hollandem w ramach Marvel Cinematic Universe. Powrót Maguire’a w „Spider-Manie: Bez drogi do domu” (2021) udowodnił jednak, że sentyment i miłość do tej konkretnej wersji bohatera są wciąż ogromne. Ten sukces niewątpliwie wpłynął na obecne rozważania.
Co mogłoby być treścią nowego filmu?
Choć Raimi nie zdradził żadnych konkretów fabularnych, fani i spekulanci od lat snują domysły. W oryginalnych planach z 2007 roku miał pojawić się Vulture (Sęp), a w niektórych wersjach scenariusza także Mysterio. Dziś, po latach, historia mogłaby dotyczyć dojrzalszego Petera Parkera, zmagającego się z życiem po trzydziestce, odpowiedzialnością i dziedzictwem, jakie pozostawia jako bohater.
- Powrót klasycznych antagonistów: W uniwersum Raimiego wciąż pozostaje wielu niezagospodarowanych złoczyńców z komiksów.
- Emocjonalna głębia: Reżyser zawsze stawiał na ludzki, dramatyczny wymiar postaci, co w połączeniu z doświadczeniem starszego Maguire’a dałoby unikalny efekt.
- Połączenie z MCU: Czy nowy film mógłby istnieć w szerszym multiwersum? To otwierałoby zupełnie nowe możliwości narracyjne.
Realne szanse czy pobożne życzenia?
Niestety, entuzjazm należy chłodzić zdrowym rozsądkiem. Sam Raimi jest obecnie zaangażowany w inne projekty, w tym kontynuację serii „Gwiezdne Wrota”, nad którą aktywnie pracuje. Harmonogramy wielkich studiów filmowych są planowane na lata do przodu. Powrót do świata Spider-Mana wymagałby nie tylko zgody i zaangażowania Raimiego i Maguire’a, ale także Sony Pictures, które posiada prawa do postaci, oraz skoordynowania tego z planami Marvel Studios.
Mimo to, sama zmiana narracji ze strony reżysera jest niezwykle znacząca. Pokazuje, że iskra nadziei nie zgasła. W erze, w której kinowe powroty stały się normą, od „Top Gun: Maverick” po „Tron: Dziedzictwo”, nic nie można wykluczyć. Wypowiedź Raimiego to jasny sygnał dla fanów: marzenie o „Spider-Manie 4” wciąż jest żywe. Teraz wszystko zależy od splotu okoliczności, biznesu i, przede wszystkim, woli twórców. A ta, jak widać, może się zmieniać.
Foto: cdn1.naekranie.pl

