Koniec z łatwym dostępem do topowych kart? Nvidia zmienia front
Jeśli planowaliście w najbliższym czasie upgrade swojego PC, żeby GTA VI wyglądało lepiej niż rzeczywistość za oknem, mam wieści gorsze niż drop rate w Diablo Immortal. Wygląda na to, że nową kartę graficzną właśnie pożarł jakiś chatbot. Nvidia, napędzana szaleńczym popytem na sztuczną inteligencję, podobno drastycznie ogranicza dostawy kart dla zwykłych śmiertelników.
Boom na AI przestaje być tylko hasłem z prezentacji
Boom na AI przestaje być tylko hasłem z prezentacji dla inwestorów, a zaczyna przypominać ból głowy znany z czasów kryptowalutowego szału. Według najnowszych przecieków, gigant z Santa Clara ma całkowicie zmienić priorytety produkcyjne. Chodzi o to, że zyski z segmentu Data Center, napędzanego przez procesory do uczenia maszynowego, są po prostu niewspółmiernie większe niż z rynku gamingowego.
Dla Nvidii sprzedaż jednego układu H100 do centrum danych może być bardziej opłacalna niż sprzedaż kilkudziesięciu kart GeForce. To prosta matematyka biznesowa, ale gorzka pigułka dla graczy.
Co to oznacza dla rynku gamingowego?
Skutki tej zmiany strategii mogą być odczuwalne na kilka sposobów:
- Ograniczona dostępność i wyższe ceny: Nawet jeśli RTX 5090 trafi do sprzedaży, jej ilości mogą być śladowe, a ceny zawyżone przez spekulantów.
- Przedłużające się cykle życia generacji: Możemy czekać dłużej na nowe modele, ponieważ Nvidia będzie skupiać się na optymalizacji obecnych architektur pod kątem AI.
- Przesunięcie innowacji: Część funkcji, które trafiały do kart gamingowych, może teraz w pierwszej kolejności pojawiać się w układach dla Data Center.
- Rynek wtórny: Starsze generacje kart, takie jak RTX 3000 czy nawet 4000, mogą zyskać na wartości i stać się rozsądnym wyborem.
- Konkurencja: Presja na AMD, aby wypełnić lukę na rynku, może się zwiększyć. Intel z swoją linią Arc również ma szansę na zdobycie większego udziału.
- Optymalizacja oprogramowania: Deweloperzy gier mogą być zmuszeni do większej kreatywności w optymalizacji, aby ich tytuły działały płynnie na szerszym spektrum sprzętu.
Powrót do czasów niedoborów?
Sytuacja przywołuje nieprzyjemne wspomnienia z lat 2020-2022, gdy karty graficzne znikały z półek w mgnieniu oka, wykupywane przez górników kryptowalut. Tym razem w roli głównego konkurenta występuje nie Ethereum, ale sztuczna inteligencja. Firmy technologiczne na całym świecie prześcigają się w budowaniu i skalowaniu modeli AI, a do tego potrzebują potężnej mocy obliczeniowej, którą dostarczają właśnie układy Nvidii.
To nie jest problem, który dotyczy tylko entuzjastów chcących mieć najnowszy sprzęt. Może to spowolnić adopcję nowych standardów graficznych, takich jak ray tracing w pełnej krasie czy technologie związane z VR i metaverse, które wymagają coraz większej mocy. Producenci konsol, którzy również korzystają z technologii AMD i Nvidii, mogą odczuć presję na łańcuch dostaw i koszty komponentów.
Jaka jest alternatywa dla graczy?
W tej sytuacji gracze mogą rozglądać się na trzy strony:
Ostatecznie, decyzja Nvidii jest jasnym sygnałem, w którą stronę zmierza cały przemysł technologiczny. Era, w której gaming był głównym motorem napędowym rozwoju kart graficznych, dobiega końca. Teraz króluje AI. Dla przeciętnego gracza oznacza to, że marzenie o najnowszej karcie w przystępnej cenie może na długo pozostać właśnie tylko marzeniem. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i obserwować rynek, mając nadzieję, że konkurencja lub zmiana trendów w AI przyniosą w końcu upragniony produkt na półki sklepowe.
Foto: cdn1.naekranie.pl

