Kulisy epickiej produkcji: kontuzje, pośpiech i filmowy geniusz
Z okazji 25-lecia premiery Drużyny Pierścienia, Peter Jackson w specjalnym materiale przypomniał fanom epopei o niezwykłych wyzwaniach, jakie towarzyszyły kręceniu trylogii. Jednym z najbardziej zapadających w pamięć incydentów była seria kontuzji, których na planie doznał Viggo Mortensen, odtwórca roli Aragorna. Jak się okazuje, aktor niejednokrotnie stawiał się do pracy z widocznymi obrażeniami, zmuszając ekipę do improwizacji.
„Musieliśmy go filmować z profilu”: Jackson o rozwiązaniach na planie
W nowym wideo wprowadzającym, które powstało z myślą o kinowych pokazach jubileuszowych, reżyser zdradził szczegóły jednej z takich sytuacji. Mortensen wrócił na plan z wyraźnie podbitym okiem, co stanowiło poważny problem logistyczny dla realizatorów. „Nie było mowy o odwołaniu zdjęć. Kręciliśmy wszystkie części jednocześnie, harmonogram był napięty do granic możliwości” – wspominał Jackson.
Rozwiązanie było zarówno proste, jak i genialne. Ekipa filmowa postanowiła po prostu… uniknąć pokazywania kontuzjowanej części twarzy aktora. „Musieliśmy go filmować z profilu, z konkretnej strony, lub tak układać sceny, aby ujęcia były możliwe” – wyjaśnił reżyser. Ta anegdota doskonale ilustruje atmosferę pośpiechu i nieprzewidywalności, która panowała podczas wieloletniego maratonu zdjęciowego w Nowej Zelandii.
Kręciliśmy wszystkie części jednocześnie, harmonogram był napięty do granic możliwości. Gdy Viggo pojawiał się z podbitym okiem, musieliśmy improwizować.
Mortensen: aktor totalny, który żył swoją rolą
Historie o zaangażowaniu Viggo Mortensena w rolę Aragorna są w świecie filmowym legendarne. Aktor nie tylko doskonale opanował sztukę walki mieczem, ale także „wcielił się” w postać poza planem. Chodził w swoim kostiumie, spał w nim, a nawet nosił swój miecz, Andurila, podczas codziennych czynności, aby lepiej zrozumieć ciężar i charakter swojego bohatera. Jego oddanie często skutkowało fizycznymi urazami.
- Złamał palec u nogi podczas sceny, w której w gniewie kopnął hełm orka.
- Stracił ząb w wyniku uderzenia płazem miecza podczas pojedynku.
- Podbite oko, o którym mówi Jackson, to tylko jedna z wielu kontuzji w jego „kolekcji”.
Ta metodyczna, niemal szaleńcza pasja przekładała się jednak na ekranową autentyczność, która do dziś zachwyca miliony widzów.
Dziedzictwo Władcy Pierścieni: 25 lat później
Jubileuszowe pokazy w kinach to doskonała okazja, aby na nowo docenić rozmach i precyzję, z jaką powstała ta trylogia. Wspomnienia Jacksona o problemach na planie nie umniejszają wielkości dzieła, a wręcz przeciwnie – ukazują je jako efekt heroicznego wysiłku całej ekipy. To opowieść o tym, jak pod presją czasu, budżetu i nieprzewidzianych zdarzeń (jak kontuzje głównego aktora) udało się stworzyć film, który na zawsze zmienił oblicze kina fantasy.
Trylogia Władca Pierścieni pozostaje niedoścignionym wzorem adaptacji literackiej i produkcji na epicką skalę. Anegdoty z planu, takie jak ta o filmowaniu Mortensena z profilu, są cząstką bogatej historii, która dla fanów jest równie fascynująca, co sama fabuła Śródziemia.
Foto: www.unsplash.com

