Morskie pieśni powracają, a wraz z nimi nadzieje fanów
W ostatnich dniach oficjalny kanał muzyczny Ubisoftu na YouTube stał się epicentrum gorących dyskusji w środowisku graczy. Powód? Wydawca ponownie udostępnił kultowe szanty z Assassin’s Creed IV: Black Flag. Dla wielu był to nie tylko miły powrót do wspomnień, ale przede wszystkim potencjalny sygnał zapowiadający długo wyczekiwanego remake’a tej pirackiej przygody.
Dźwięk rozbijających się fal i chóralnych pieśni marynarzy od razu przenosi nas na pokład Jackdaw i do czasów Złotej Ery Piractwa.
Ubisoft, jak to często bywa w przypadku podobnych plotek, szybko podjął działania mające na celu ochłodzenie nastrojów. Oficjalne stanowisko firmy wskazuje, że ponowne udostępnienie ścieżki dźwiękowej to część cyklicznej rotacji treści na ich kanałach, związanej z promocją usługi streamingowej Ubisoft Music. Czy jednak ktokolwiek w to wierzy?
Dlaczego Black Flag zasługuje na remake?
Wydana w 2013 roku czwarta główna odsłona serii Assassin’s Creed do dziś uznawana jest przez wielu fanów za jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą część całej sagi. Co sprawia, że jej ewentualny remaster lub pełnoprawny remake jest tak pożądany?
- Unikalny klimat: Gra jako jedyna w serii w pełni oddała romantykę i brutalność życia pirata, łącząc skradankę z rozbudowanymi bitwami morskimi.
- Postać Edwarda Kenwaya: Bohater, który zaczynał jako zwykły awanturnik, a przez los stał się asasynem, to jedna z najbardziej dojrzałych i charyzmatycznych kreacji w uniwersum.
- Technologia: Mimo upływu lat, gra wizualnie nadal się broni, ale nowy silnik (np. AnvilPipeline użyty w Mirage czy Valhall) mógłby tchnąć w świat Karaibów nowe, oszałamiające życie.
- Rozbudowane misje poboczne i lepsze zintegrowanie historii z otwartym światem.
- Ulepszony system walki, czerpiący z nowszych części sagi.
- Dodatkową zawartość fabularną, pogłębiającą wątki bohaterów.
Logika po stronie spekulacji
Plotki o remake’u Black Flag nie biorą się znikąd. Ubisoft ma w zwyczaju testować wodę i budować hype wokół swoich projektów za pomocą drobnych, pozornie niewinnych gestów. Ponowne wypuszczenie szant doskonale wpisuje się w ten schemat. Po drugie, rynek wyraźnie pokazuje rosnący głód na pirackie przygody. Sukcesy takie jak Sea of Thieves czy zapowiedź nowego Skull & Bones (którego korzenie także sięgają Black Flag) dowodzą, że temat jest gorący.
Nie bez znaczenia jest także strategia samego Ubisoftu. Firma obecnie pracuje nad wieloma projektami z uniwersum Assassin’s Creed, w tym nad grą Codename Red (feudalna Japonia) czy Hexe (mroczne klimaty). Remake sprawdzonego, uwielbianego tytułu byłby dla wydawcy stosunkowo bezpieczną i pewną inwestycją, mogącą wypełnić lukę między dużymi premierami.
Czego możemy się spodziewać?
Jeśli remake faktycznie jest w produkcji, fani mają prawo oczekiwać nie tylko odświeżonej oprawy graficznej. Nowa wersja mogłaby wzbogacić rozgrywkę o:
Póki co, musimy uzbroić się w cierpliwość. Oficjalne potwierdzenie lub zaprzeczenie ze strony Ubisoftu na pewno nadejdzie. Do tego czasu, szanty płynące z YouTube’a będą dla społeczności graczy najsłodszym, choć niepotwierdzonym, przebłyskiem nadziei na powrót do ulubionych morskich szlaków. A jak mawiał Edward Kenway: „W porządku… Może nie jesteśmy bohaterami. Ale przynajmniej jesteśmy bandą szczęściarzy”. Być może szczęście znów się do nas uśmiechnie.
Foto: cdn1.naekranie.pl

