Koniec ery Kennedy w Lucasfilm i ujawnione nazwiska
Kathleen Kennedy, ikona Hollywood i wieloletnia szefowa Lucasfilm, oficjalnie zakończyła swoją kadencję, przekazując stery uniwersum Gwiezdnych Wojen w ręce Dave’a Filoniego i Lynwen Brennan. Jej odejście to moment przełomowy dla franczyzy, a w rozmowie z portalem Deadline Kennedy zdradziła jeden z najbardziej intrygujących sekretów swojej ery: listę uznanych reżyserów, którzy otrzymali ofertę nakręcenia filmu ze świata Star Wars, lecz z różnych powodów odmówili.
Alternatywna historia Gwiezdnych Wojen
Jakie filmy mogliśmy oglądać, gdyby któryś z tych twórców przyjął propozycję? Kennedy nie ujawniła konkretnych projektów, z którymi wiązały się te oferty, ale sama lista nazwisk rozpala wyobraźnię fanów i krytyków. Pokazuje to również, jak szeroko Lucasfilm szukał świeżego spojrzenia i autorskich głosów, które mogłyby poprowadzić sagę w nowym kierunku.
To fascynujące spojrzenie za kulisy procesu twórczego. Każda z tych odmówionych współprac mogła radykalnie zmienić oblicze całej franczyzy – komentuje jeden z branżowych analityków.
Kto był na liście?
Kennedy wymieniła kilku reżyserów, których nazwiska od lat krążyły w branżowych pogłoskach, ale dopiero teraz zostały potwierdzone. Wśród nich znaleźli się:
- David Fincher – mistrz mrocznych thrillerów psychologicznych, który mógłby nadać Star Wars zupełnie nowy, bardziej ponury i analityczny ton.
- Guillermo del Toro – wizjoner fantasy i horroru, znany z bogatej, gęstej od stworów i mitologii estetyki, która idealnie wpasowałaby się w rozszerzanie uniwersum.
- Christopher Nolan – architekt skomplikowanych, intelektualnych blockbusterów, który potencjalnie mógłby wprowadzić do sagi nowy poziom narracyjnej złożoności i realizmu naukowego.
Odmowy te, jak sugeruje Kennedy, wynikały najczęściej z napiętych harmonogramów, innych zobowiązań projektowych lub po prostu z obawy przed ogromną presją i oczekiwaniami, jakie niesie ze sobą praca nad tak ikoniczną franczyzą.
Nowy rozdział pod wodzą Filoniego
Odejście Kennedy symbolicznie zamyka pewien rozdział, który charakteryzował się zarówno spektakularnymi sukcesami (trylogia sequeli, Rogue One, Mandalorianin), jak i kontrowersjami oraz opóźnieniami w produkcji. Przekazanie władzy Dave’owi Filoniemu, twórcy ukochanemu przez hardkorowych fanów za jego pracę nad serialami animowanymi, jest czytelnym sygnałem: Lucasfilm chce sięgnąć do korzeni i odbudować zaufanie najbardziej zagorzałej części społeczności.
Era Kennedy była okresem ekspansji i eksperymentów. Teraz, gdy znamy nazwiska tych, którzy mogli, ale nie chcieli kształtować tej galaktyki, ciekawe jest, w jakim kierunku Filoni i Brennan poprowadzą przyszłość Star Wars. Czy będą szukać podobnie odważnych, autorskich głosów, czy może skupią się na twórcach wywodzących się już z wewnątrz uniwersum?
Jedno jest pewne: każda z tych niezaistniałych współprac to osobna, alternatywna historia kinematograficzna. A lista odrzuconych mistrzów tylko potęguje ciekawość, co jeszcze kryje się w archiwach Lucasfilm i jakie inne wielkie nazwiska były brane pod uwagę w ciągu ostatniej dekady.
Foto: cdn1.naekranie.pl

