Steve Harrington ma głos. Joe Kerry i jego muzyczna kariera
Kiedy myślimy o Joe Kerrym, przed oczami staje nam natychmiast postać Steve’a Harringtona z kultowego już serialu Stranger Things – opiekuńczego, nieco zagubionego, ale ostatecznie bohaterskiego młodzieńca z lat 80. Jednak poza planem Netflixa, Kerry prowadzi zupełnie inne, muzyczne życie, które mogło potoczyć się pod zupełnie innym pseudonimem. Jak się okazuje, artysta rozważał nazwę… Leroy Merlin.
Od Post Animal do Djo: Rockowa dusza aktora
Zanim Joe Kerry stał się ikoną popkultury dzięki serialowi braci Duffer, jego pasją była muzyka. Był gitarzystą i wokalistą psychodelicznego zespołu rockowego Post Animal, z którym wydał kilka dobrze przyjętych albumów. Jednak prawdziwy zwrot w jego karierze muzycznej nastąpił w 2019 roku, kiedy to postanowił rozpocząć solową działalność pod pseudonimem Djo.
Pseudonim Djo to celowe uproszczenie jego imienia, mające na celu oddzielenie jego osoby aktora od osoby muzyka. Jak sam przyznał w wywiadach, rozważał też inne, bardziej absurdalne opcje, w tym nazwę inspirowaną… siecią marketów budowlanych.
„End of Beginning” – hymn, który podbił świat po finale Stranger Things
Ostatni sezon Stranger Things przyniósł nie tylko emocjonujące zakończenie historii z Hawkins, ale też niespodziewany, globalny hit muzyczny. Utwór Joe Kerry’ego, czyli Djo, zatytułowany „End of Beginning”, pochodzący z jego drugiego solowego albumu „DECIDE”, zyskał drugie życie po tym, jak został wykorzystany w kluczowej scenie finałowego odcinka.
Piosenka, z charakterystycznym, nostalgicznym refrenem „Just one more time, before I go, I’ll let you know”, idealnie wpasowała się w klimat pożegnania z ukochanymi bohaterami. Jej popularność eksplodowała w serwisach streamingowych, wynosząc Kerry’ego-artystę na zupełnie nowy poziom rozpoznawalności.
Dlaczego nie Leroy Merlin? Aktor o wyborze pseudonimu
W rozmowach z fanami i mediami Joe Kerry żartobliwie wspominał, że poszukiwania artystycznej tożsamości były długie. Pseudonim Djo wybrał dla jego prostoty i enigmatyczności. Jednak wśród odrzuconych pomysłów figuruje właśnie Leroy Merlin – nazwa znana w Europie jako sieć sklepów dla domu i ogrodu.
- Separacja tożsamości: Djo pozwoliło mu na stworzenie wyraźnej granicy między aktorstwem a muzyką.
- Uniwersalność: Krótkie, łatwe do zapamiętania imię sceniczne sprawdza się na globalnym rynku.
- Unikanie stereotypów: Dzięki nowej nazwie jego muzyka była oceniana na własnych zasadach, bez bezpośredniego porównania do roli Steve’a.
Decyzja okazała się słuszna. Dziś Djo to uznany artysta indie, a piosenki takie jak „End of Beginning”, „Gloom” czy „Change” mają miliony odsłuchać na platformach. Jego twórczość to mieszanka psychodelicznego rocka, synth-popu i dream popu, która zdobywa uznanie krytyków.
Co dalej z Joe Kerrym?
Zakończenie Stranger Things otwiera przed aktorem nowe możliwości. Jego plany obejmują zarówno dalszą karierę filmową i serialową, jak i rozwijanie projektu Djo. Fani mogą spodziewać się nowej muzyki, a także – miejmy nadzieję – koncertów, na których będzie mógł w pełni zaprezentować swój artystyczny talent, daleki od wizerunku bohatera z siekierą.
Historia Joe Kerry’ego to doskonały przykład na to, jak współcześni artyści mogą z powodzeniem łączyć różne pasje. Od gitarzysty w rockowym zespole, przez ikoniczną rolę serialową, po solowy sukces pod pseudonimem, który omal nie został zaczerpnięty z branży budowlanej. Jego droga pokazuje, że czasami najlepsze pomysły są najprostsze – nawet jeśli na drugim miejscu na liście był Leroy Merlin.
Foto: cdn1.naekranie.pl

