Kontrowersyjny finał, który podzielił nawet aktorów
Ostatni sezon kultowego serialu „Gra o tron” pozostaje jednym z najbardziej dyskutowanych i krytykowanych zakończeń w historii telewizji. Fani przez lata wyrażali swoje rozczarowanie, a teraz okazuje się, że ich opinie w pełni podzielała większość obsady. Jak ujawniła w niedawnych wypowiedziach Sophie Turner, odtwórczyni roli Sansy Stark, była ona jedyną osobą z głównego zespołu aktorskiego, która była zadowolona z losu, jaki spotkał jej postać w finale.
Królowa Północy – spełnienie marzeń dla aktorki
Sophie Turner, grająca Sansę Stark, przeszła w serialu jedną z najbardziej złożonych i bolesnych transformacji – od naiwnej dziewczyny marzącej o dworskich romansach do twardej, doświadczonej przez życie przywódczyni. W finale serialu Sansa została koronowana na niezależną Królową Północy, co było logicznym zwieńczeniem jej długiej drogi ku samostanowieniu.
Byłam jedyną osobą, która była szczęśliwa ze swojego zakończenia. Każdy inny był trochę… niezadowolony – przyznała Turner w jednym z wywiadów.
Ta wypowiedź rzuca nowe światło na atmosferę panującą na planie podczas kręcenia ostatnich odcinków. Podczas gdy fani debatowali o pospiesznych wątkach i nielogicznych decyzjach bohaterów, za kulisami aktorzy prawdopodobnie zmagali się z podobnymi wątpliwościami co do kierunku, w którym potoczyły się losy ich postaci.
Rozczarowanie reszty obsady – co poszło nie tak?
Wypowiedź Turner potwierdza to, co przez lata sugerowały pojedyncze komentarze innych członków obsady, takich jak Emilia Clarke (Daenerys Targaryen) czy Kit Harington (Jon Snow). Ich reakcje na scenariusz finału często były pełne niedowierzania, smutku lub rozczarowania. Można się domyślać, że chodziło o:
- Nagłe zwroty akcji postaci, które wydawały się sprzeczne z ich wieloletnim rozwojem.
- Niedopowiedzenia i pospiesznie zamknięte wątki, które budowano przez wiele sezonów.
- Brak satysfakcjonującego emocjonalnie zamknięcia dla relacji między postaciami.
Fakt, że tylko jedna aktorka była usatysfakcjonowana, pokazuje, jak bardzo kontrowersyjny był to finał nie tylko dla odbiorców, ale również dla twórców, którzy przez lata żyli tymi postaciami.
Dlaczego akurat Sansa? Logiczne zwieńczenie łuku postaci
Zadowolenie Sophie Turner jest jednak w pełni zrozumiałe z perspektywy jej bohaterki. Sansa Stark przeszła przez piekło: była zakładniczką, ofiarą przemocy, pionkiem w grze o tron. Jej największym pragnieniem, wykrzyczanym w jednej ze scen, było „powrócić do domu”. Zostanie samodzielną królową Winterfell i Północy było nie tylko spełnieniem tego marzenia, ale też symbolicznym odebraniem władzy i autonomii, której była pozbawiana przez całe życie. Jej finał był logiczny, satysfakcjonujący i dawał poczucie sprawiedliwości dziejowej – czego nie można powiedzieć o wielu innych postaciach.
Spuścizna 'Gry o tron’ – więcej pytań niż odpowiedzi
Minęło już kilka lat od emisji finału, a dyskusje nie cichną. Wypowiedź Sophie Turner dodaje nowy, ludzki wymiar do tej debaty. Pokazuje, że aktorzy nie są jedynie wykonawcami scenariusza, ale głęboko angażują się emocjonalnie w losy swoich bohaterów. Ich rozczarowanie jest odzwierciedleniem rozczarowania milionów fanów na całym świecie. Finał „Gry o tron” na zawsze pozostanie tematem sporów, a wypowiedź jedynej zadowolonej członkini obsady tylko podkreśla, jak bardzo ten ostatni rozdział podzielił wszystkich związanych z tym monumentalnym dziełem.
Foto: cdn1.naekranie.pl

