Reżyser „Titanica” dzieli się teorią przetrwania
James Cameron, twórca jednego z najsłynniejszych filmów katastroficznych w historii kina, wrócił do tematu, który uczynił go legendą. W niedawnym wywiadzie reżyser nie tylko opowiadał o procesie powstawania filmu, ale także podzielił się osobistą refleksją na temat samej katastrofy z 1912 roku. Cameron, który przez lata zgłębiał tematykę zatonięcia RMS Titanic, przedstawił własną teorię na temat tego, jak mógłby zwiększyć swoje szanse na przeżycie, gdyby znalazł się na pokładzie tonącego statku.
Ekspercka wiedza po latach badań
Nie jest to jedynie luźna spekulacja. Cameron, przygotowując się do realizacji filmu, a później przy okazji tworzenia dokumentów i prowadzenia ekspedycji do wraku, zdobył ogromną, specjalistyczną wiedzę na temat konstrukcji statku, przebiegu katastrofy i zachowań załogi oraz pasażerów. Jego komentarz opiera się więc na dogłębnej analizie historycznych faktów i zeznań ocalałych.
Gdybym był na pokładzie, moją strategią nie byłoby szukanie miejsca w szalupie od razu. To był wyścig, który i tak przegrała większość.
Reżyser wskazuje, że kluczem do przetrwania mogło być inne, bardziej strategiczne myślenie, wynikające ze zrozumienia dynamiki zdarzenia.
Strategia Camerona: zimna krew i znajomość statku
Jak zatem wybitny reżyser i badacz widzi swoją szansę? Cameron sugeruje, że jego plan opierałby się na kilku kluczowych elementach:
- Unikanie paniki: Podkreśla, że chaos i strach były głównymi czynnikami zwiększającymi liczbę ofiar. Zachowanie zimnej krwi pozwoliłoby na racjonalną ocenę sytuacji.
- Opóźnione szukanie szalupy: Zamiast dołączać do tłoku przy szalupach w pierwszej fazie katastrofy, wykorzystałby czas na znalezienie dodatkowej odzieży, która zwiększyłaby szanse na przeżycie w lodowatej wodzie.
- Znajomość rozkładu statku: Wiedza o tym, które części Titanica tonęły wolniej, mogłaby pozwolić na przedostanie się w rejon, gdzie woda zalewałaby pokład najpóźniej, dając cenny czas.
Rzeczywistość kontra filmowa fikcja
Warto zauważyć, że Cameron w swojej wypowiedzi wyraźnie oddziela romantyczną, filmową narrację „Titanica” od brutalnej rzeczywistości historycznej katastrofy. Jego komentarz to nie scenariusz nowej wersji filmu, lecz chłodna, techniczna analiza oparta na faktach. Podkreśla, że nawet najlepsza strategia nie dawała gwarancji, a heroiczne sceny, które znamy z ekranu, często rozmijają się z tragicznymi realiami tamtej nocy.
Wypowiedź Camerona to fascynujące połączenie perspektywy filmowca, który ożywił tę historię dla milionów widzów, oraz badacza, który poświęcił lata na jej dogłębne zrozumienie. Pozwala nam to spojrzeć na katastrofę nie tylko przez pryzmat wielkiego romansu Rose i Jacka, ale także przez soczewkę ludzkiego instynktu przetrwania i strategicznego myślenia w obliczu nieuchronnej zagłady.
Foto: cdn1.naekranie.pl

