Stuletnia przepowiednia na ekranie
Gdy zegary wybijają początek 2026 roku, kinomani i miłośnicy science fiction z nową siłą zadają sobie pytanie: które filmowe wizje przyszłości okazały się najbardziej prorocze? W tym kontekście szczególnego blasku nabiera legendarne Metropolis Fritza Langa – niemiecki film niemy z 1927 roku, który od dziesięcioleci fascynuje kolejne pokolenia widzów i krytyków.
Arcydzieło sprzed niemal 100 lat, czasami nazywane lepszym niż 2001: Odyseja kosmiczna, opisało właśnie rzeczywistość 2026 roku.
Rok 2026 w Metropolis: Co przewidział Lang?
Akcja filmu rozgrywa się w tytułowym mieście przyszłości, podzielonym na dwie warstwy: elitę żyjącą w luksusie na powierzchni i robotników skazanych na ciężką pracę w podziemnych fabrykach. Choć data 2026 nie jest wprost wymieniona w filmie, wiele interpretacji i analiz wskazuje właśnie na ten rok jako czas akcji utworu Langa. Co z tej wizji zobaczyliśmy we współczesności?
- Spolaryzowane społeczeństwo: Podział na uprzywilejowaną elitę i wyzyskiwaną klasę robotniczą pozostaje wciąż aktualnym tematem.
- Technologiczna dominacja: Maszyny i technologia kontrolująca życie ludzi to motyw przewijający się przez wiele współczesnych narracji.
- Architektura władzy: Wizja ogromnych, przytłaczających wieżowców stała się rzeczywistością w globalnych metropoliach.
Metropolis kontra Odyseja kosmiczna: Spór o miano arcydzieła
Porównania do 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka nie są przypadkowe. Oba filmy uznawane są za kamienie milowe gatunku science fiction, choć dzieli je czterdzieści lat rozwoju kina.
Metropolis to przede wszystkim opowieść społeczno-polityczna, alegoria walki klas i ostrzeżenie przed dehumanizacją w obliczu postępu technicznego. Odyseja… sięga dalej – w kosmos i w głąb ludzkiej natury, pytając o ewolucję, sztuczną inteligencję i miejsce człowieka we wszechświecie. Które dzieło jest „lepsze”? To pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi. Lang stworzył fundamenty wizualnego języka SF, który Kubrick doprowadził do perfekcji.
Dlaczego wciąż o tym rozmawiamy?
Siła Metropolis nie leży w dokładności technologicznych przewidywań. Lang nie opisał smartfonów ani internetu. Jego geniusz objawił się w uchwyceniu ducha przyszłości – niepokojów, konfliktów i pytań, które towarzyszą ludzkości w zderzeniu z nieznanym. Film jest zwierciadłem lęków lat 20. XX wieku, które w zaskakujący sposób rezonują z naszymi współczesnymi obawami: przed wykluczeniem, przed utratą człowieczeństwa na rzecz maszyny, przed systemem przerastającym jednostkę.
W 2026 roku, niemal wiek po premierze, Metropolis pozostaje nie tylko historycznym artefaktem, ale żywym, pulsującym dziełem sztuki. Jego wizja miasta-molocha, w którym człowiek ginie w betonowej dżungli, jest dziś bardziej czytelna niż kiedykolwiek. Fritz Lang stworzył coś więcej niż film – stworzył mit, ikonę kultury, która wciąż prowokuje do myślenia. I być może w tym właśnie tkwi prawdziwa przepowiednia: że najważniejsze pytania o naszą przyszłość pozostaną te same.
Foto: cdn1.naekranie.pl

