Książka, która wymaga aktywnego udziału
John Finnemore, znany szerzej z komediowych dokonań, postanowił zmierzyć się z gatunkiem kryminału i efektem jest „Salomonowy wyrok” – powieść, która daleko wykracza poza ramy tradycyjnej historii detektywistycznej. To nie tylko opowieść o zbrodni, ale przede wszystkim intelektualna łamigłówka zaprojektowana tak, by czytelnik stał się aktywnym uczestnikiem śledztwa.
Klasyczny motyw w nowej odsłonie
Autor sięga po sprawdzony, ale zawsze intrygujący motyw „zamkniętego pokoju”. Jednak w tym przypadku zamknięcie jest jedynie punktem wyjścia do znacznie bardziej złożonej gry. Fabuła nie toczy się wyłącznie na kartach powieści; wymaga od odbiorcy fizycznej interakcji z dołączonymi materiałami.
To nie jest zwykły kryminał, w którym biernie poznajesz rozwiązanie. Tutaj każdy trop, każda pocztówka, każdy dokument wymaga uwagi, analiz i własnej dedukcji.
Książka zmusza do śledzenia dokumentów, analizowania pocztówek, odcyfrowywania wskazówek i łączenia pozornie niepowiązanych faktów. Czytelnik otrzymuje narzędzia prawdziwego detektywa i musi ich użyć, by dotrzeć do sedna sprawy.
Struktura jako element gry
Geniusz „Salomonowego wyroku” leży w jego konstrukcji. Finnemore mistrzowsko balansuje między tradycyjną narracją a elementami gry fabularnej. Historia jest spójna i wciągająca sama w sobie, ale prawdziwa satysfakcja płynie z momentów, gdy:
- Odłączamy załączoną kopertę, by przejrzeć „dowody rzeczowe”.
- Porównujemy daty na fikcyjnych dokumentach z timeline’em wydarzeń w książce.
- Próbujemy rozszyfrować ukryte znaczenie pozornie banalnej pocztówki od jednego z bohaterów.
Ta interaktywna forma sprawia, że lektura staje się doświadczeniem unikalnym, wymagającym skupienia i zaangażowania, które rzadko oferują współczesne powieści.
Dla kogo jest ta książka?
„Salomonowy wyrok” to pozycja obowiązkowa dla miłośników kryminałów, którzy czują niedosyt po biernym śledzeniu działań bohaterów. To także świetna propozycja dla fanów gier escape room, tajemnic i wszelkiego rodzaju łamigłówek. Książka Finnemore’a udowadnia, że forma literacka wciąż może zaskakiwać i angażować na nowe, niespodziewane sposoby. To lektura, która nie kończy się na ostatniej stronie – kończy się w momencie, gdy samodzielnie połączysz wszystkie elementy układanki.
Foto: cdn1.naekranie.pl

