Co by było, gdyby…? Spider-Man Sama Raimiego mógł wyglądać inaczej
Trylogia Spider-Man w reżyserii Sama Raimiego, z Tobeym Maguire’em w roli głównej, na stałe zapisała się w historii kina jako jeden z najważniejszych filmów superbohaterskich. Kluczowym elementem tej opowieści była relacja Petera Parkera z Mary Jane Watson, którą zagrała Kirsten Dunst. Okazuje się jednak, że historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
Spider-Man Sama Raimiego to klasyk. Jak się okazuje Człowiek-Pająk mógł mieć zupełnie inną dziewczynę. I byłaby to gwiazda komedii romantycznych Kate Hudson, a nie Kirsten Dunst!
Kate Hudson: od rom-comów do świata superbohaterów?
Kate Hudson, znana szerokiej publiczności z takich filmów jak Jak stracić chłopaka w 10 dni, Ślubne wojny czy nominowanego do Oscara U progu sławy, przez lata budowała swoją karierę w Hollywood jako ikona komedii romantycznych. Obecnie aktorka stara się zrzucić tę łatkę, co widać po jej poważniejszych rolach, jak chociażby w filmie Song Sung Blue, za który otrzymała nominację do Złotego Globu.
Informacja o tym, że Hudson była brana pod uwagę do roli Mary Jane, zmusza do refleksji nad alternatywną wizją kultowej już trylogii. Jak wyglądałaby chemia między Tobeym Maguire’em a Kate Hudson? Czy jej wizerunek „dziewczyny z sąsiedztwa” połączony z charakterystycznym, słonecznym uśmiechem i naturalnym wdziękiem pasowałby do wizji Raimiego?
Kirsten Dunst vs. Kate Hudson: dwa różne typy urody i aktorstwa
Decyzja o obsadzeniu Kirsten Dunst nie była przypadkowa. Aktorka, znana wówczas z ról w Wywiadzie z wampirem czy Dziewczętach z drużyny, wniosła do roli Mary Jane specyficzną mieszankę wrażliwości, siły i pewnej melancholii. Jej postać była nie tylko obiektem westchnień Petera, ale też osobą z własnymi ambicjami i problemami.
Kate Hudson, w tamtym okresie będąca u szczytu popularności dzięki filmom romantycznym, reprezentowała nieco inny typ. Jej ekranowa persona kojarzyła się z większą lekkością, optymizmem i komediowym zacięciem. Pytanie, czy reżyser Sam Raimi i producenci szukali właśnie takiego „odświeżenia” dla postaci Mary Jane, czy może była to jedna z wielu rozważanych, ale ostatecznie odrzuconych opcji.
Warto zauważyć, że początki lat 2000. to czas, gdy kino superbohaterskie dopiero zyskiwało na powadze i rozmachu. Decyzje obsadowe miały wtedy kluczowe znaczenie dla tonu całej produkcji. Wybór Dunst, aktorki kojarzonej z bardziej „artystycznymi” projektami, mógł być celowym zabiegiem, aby uniknąć skojarzeń z lżejszym gatunkiem komedii romantycznej, który reprezentowała Hudson.
„Co by było, gdyby?” – ulubiona gra fanów
Tego typu rewelacje to prawdziwy skarb dla fanów i miłośników historii kina. Pozwalają one na snucie alternatywnych wizji i dyskusje na temat kierunku, w jakim mogła pójść ulubiona franczyza. Czy Kate Hudson jako Mary Jane Watson zdobyłaby serca widzów w takim samym stopniu? Czy dynamiczna między nią a Maguire’em byłaby równie przekonująca?
Ostatecznie historia potoczyła się tak, jak się potoczyła, a Kirsten Dunst na zawsze pozostanie pierwszą wielkoekranową Mary Jane dla całego pokolenia. Jednak sama informacja o potencjalnym udziale Kate Hudson jest fascynującym przypomnieniem, że nawet najbardziej ikoniczne filmy są często wynikiem serii przypadkowych decyzji, szczęśliwych zbiegów okoliczności i… niedoszłych castingów.
Foto: www.unsplash.com

