Nieznane oblicze DC: Guillermo del Toro ujawnia plany filmu, który nigdy nie powstał
Świat filmowych superbohaterskich uniwersum mógł wyglądać zupełnie inaczej. Guillermo del Toro, reżyser znany z połączenia baśniowości z mrokiem w filmach takich jak Labirynt Fauna czy Kształt wody, przez lata rozwijał projekt, który miał na zawsze zmienić oblicze DC w kinie. Mowa o Justice League Dark, filmie skupiającym się na magicznej i nadprzyrodzonej stronie tego uniwersum. Projekt, choć ostatecznie anulowany, do dziś rozpala wyobraźnię fanów.
Mroczna wizja i magiczna obsada
W niedawnych wypowiedziach del Toro ujawnił nieznane wcześniej szczegóły swojej wizji. Reżyser potwierdził, że jego główną inspiracją była praca Alana Moore’a nad postacią Johna Constantine’a, co obiecywało dojrzałe, pełne niuansów podejście do tematu magii i okultyzmu. Film miał być hołdem dla mroczniejszych zakamarków komiksów DC.
W skład tytułowej drużyny mieli wejść ikoniczni, lecz rzadko widywani na dużym ekranie bohaterowie:
- John Constantine – cyniczny detektyw okultystyczny, mający być moralnie ambiwalentnym liderem grupy.
- Zatanna – iluzjonistka i czarodziejka, której magia opiera się na wypowiadaniu zaklęć od tyłu.
- Potwór z bagien (Swamp Thing) – roślinna istota strzegąca naturalnego porządku Ziemi.
- Etrigan – demon połączony z ciałem średniowiecznego rycerza, przemawiający rymami.
Chciałem, aby to był film o kosztach magii, o jej cenie. To nie miały być błyskotki i różdżki, ale coś starożytnego, niebezpiecznego i wymagającego ofiary – mówił reżyser o swoim zamyśle.
Batman w roli cameo i wyzwania produkcyjne
Jednym z najbardziej intrygujących aspektów ujawnionych przez del Toro był planowany epizodyczny udział Batmana. Mroczny Rycerz z Gotham miał pojawić się w filmie nie jako członek drużyny, ale jako postać łącząca świat „standardowych” superbohaterów z tym magicznym i niepokojącym. Jego rola miała być krótka, ale znacząca, podkreślającą, że zagrożenia nadprzyrodzone wykraczają poza kompetencje nawet Ligi Sprawiedliwości.
Niestety, projekt napotkał typowe dla Hollywood przeszkody. Pomimo entuzjazmu reżysera i wstępnych prac koncepcyjnych, studio DC Films (ówcześnie jeszcze pod skrzydłami Warner Bros.) wahało się, czy zainwestować w tak odważną i niszową wizję. W obliczu reorganizacji całego uniwersum kinowego DC i skupienia się na bardziej konwencjonalnych bohaterach, Justice League Dark trafił do szuflady z napisem „co by było, gdyby”.
Dziedzictwo niezrealizowanego projektu
Choć film Del Toro nie powstał, jego duch w pewnym stopniu przetrwał. Koncept magicznej drużyny powracał w różnych formach, m.in. w animowanym filmie Justice League Dark z 2017 roku czy w serialu Constantine. Jednak wizja meksykańskiego reżysera, z jego charakterystyczną estetyką łączącą piękno z groteską, pozostała niepowtarzalna.
Historia tego projektu to gorzkie przypomnienie o kreatywnych możliwościach, które często gubią się w machinie wielkich studiów filmowych. Pozostaje pytanie, czy kiedykolwiek zobaczymy tak odważną i autorską wizję magicznego uniwersum DC na dużym ekranie. Na razie, opowieść Del Toro o Justice League Dark pozostaje jedną z największych „co by było, gdyby” w historii kina komiksowego.
Foto: cdn1.naekranie.pl

