Koreański kataklizm wstrząsa Netflixem
Netflix właśnie opublikował pełny zwiastun jednego z najbardziej wyczekiwanych koreańskich filmów 2025 roku – „Wielka powódź”. Produkcja, która miała swoją światową premierę na prestiżowym festiwalu w Busan, zapowiada monumentalne widowisko katastroficzne, mające na celu nie tylko zaimponować spektakularnymi efektami wizualnymi, ale przede wszystkim wciągnąć widza w wir emocji i nieustającego napięcia.
Koniec świata w koreańskim stylu
Jak wynika z pierwszych, entuzjastycznych recenzji po pokazie w Busan, „Wielka powódź” ma wszystkie cechy, by stać się międzynarodowym hitem gatunku. Film nie ogranicza się do pokazywania spektakularnych zniszczeń, choć i tych w zwiastunie nie brakuje. Twórcy postawili na połączenie wielkoskalowej akcji z głębokim, ludzkim dramatem.
Film jest napakowany akcją, trzyma widza za gardło od samego początku, utrzymując intensywne napięcie aż do samego końca – tak o produkcji piszą krytycy po festiwalu.
To obietnica kina, które nie tylko szokuje skalą kataklizmu, ale przede wszystkim angażuje emocjonalnie, zmuszając do postawienia sobie pytania: co zrobilibyśmy na miejscu bohaterów?
Co wiemy o filmie?
Choć pełna fabuła pozostaje w dużej mierze owiana tajemnicą, zwiastun jasno wskazuje główny motyw: tytułową, apokaliptyczną powódź, która staje się ostatnim dniem znanej ludzkości Ziemi. W przeciwieństwie do wielu zachodnich produkcji katastroficznych, koreańskie kino często eksploruje takie tematy w sposób bardziej kameralny i skupiony na jednostce, co może być kluczem do sukcesu tej produkcji.
Możemy spodziewać się:
- Widowiskowych scen destrukcji na niespotykaną dotąd w azjatyckim kinie skalę.
- Intensywnego dramatu rodzinnego rozgrywającego się na tle globalnej katastrofy.
- Niesłabnącego tempa – od pierwszej do ostatniej minuty.
Dlaczego ten film ma szansę podbić świat?
Korea Południowa od lat udowadnia, że potrafi tworzyć kinematografię łączącą uniwersalne emocje z unikalnym stylem narracji. Sukcesy takie jak „Parasite”, „Pociąg do Busanu” czy serial „Squid Game” otworzyły drzwi dla koreańskich historii na globalnym rynku. „Wielka powódź” wpisuje się w ten trend, sięgając po sprawdzony, ale wciąż niezwykle popularny gatunek filmu katastroficznego i nadając mu nowy, lokalny kontekst.
Premiera na Netflixie, zaplanowana na grudzień, gwarantuje produkcji natychmiastowy, globalny zasięg. Platforma, inwestując w tak wysokobudżetowe, lokalne produkcje, pokazuje zaufanie do koreańskich twórców i wiarę w to, że ich opowieści trafią do serc widzów na całym świecie. Czy „Wielka powódź” zaleje rankingi oglądalności? Wszystko na to wskazuje. Pozostaje tylko odliczać dni do grudnia i przygotować się na emocjonalny i wizualny rollercoaster.
Foto: cdn1.naekranie.pl

