Trylogia Adkinsa dobiega końca
Scott Adkins, ikona kina akcji klasy B, oficjalnie potwierdził zakończenie prac nad trzecią częścią swojej wyjątkowej trylogii. One Last Shot stanowi finał serii, która zdobyła uznanie miłośników gatunku dzięki innowacyjnemu podejściu do realizacji scen walk.
Wyzwanie iluzji jednego ujęcia
W przeciwieństwie do konwencjonalnych produkcji akcji, cała trylogia Adkinsa została zrealizowana w charakterystycznym stylu „one shot”
- tworząc iluzję filmu nakręconego bez cięć montażowych. Jak przyznaje sam aktor w mediach społecznościowych, takie podejście wymagało od niego i całej ekipy filmowej zupełnie innego poziomu przygotowania.
„Realizacja scen walk w stylu jednego ujęcia to najtrudniejsze wyzwanie w mojej karierze. Każdy błąd oznacza powrót do początku sekwencji” – przyznaje Adkins.
Ewolucja gatunku
Trylogia, na którą składają się One Shot (2021), One More Shot (2024) i najnowszy One Last Shot, reprezentuje ewolucję w podejściu do kina akcji. Reżyser James Nunn wraz z Adkinsem stworzyli unikalną formułę, która łączy intensywną akcję z techniczną wirtuozerią.
Co wyróżnia trylogię?
- Iluzja ciągłego ujęcia przez cały film
- Autentyczne sceny walk bez zastępstwa kaskaderskiego
- Klauzula czasu rzeczywistego akcji
- Minimalistyczna, ale intensywna fabuła
Techniczne wyzwania
Adkins szczegółowo opisał trudności związane z realizacją tej koncepcji. Każda scena walki musiała być perfekcyjnie zaplanowana i wyreżyserowana, ponieważ nawet najmniejszy błąd wymuszał powtórzenie całej, często wielominutowej sekwencji. Aktor przyznał, że fizyczne przygotowanie do tych filmów przekraczało wszystko, czego doświadczył wcześniej.
„W tradycyjnym filmie akcji masz możliwość ukrycia błędów poprzez montaż. Tutaj każdy cios, każde uniknięcie, każde przejście między lokacjami musi być idealne” – wyjaśnia gwiazda.
Dziedzictwo trylogii
Zakończenie prac nad One Last Shot oznacza zamknięcie ważnego rozdziału w karierze 48-letniego aktora. Trylogia nie tylko ugruntowała jego pozycję jako jednego z najsprawniejszych fizycznie aktorów akcji swojej generacji, ale także pokazała, że kino klasy B może oferować innowacje techniczne porównywalne z wielkobudżetowymi produkcjami.
Fani gatunku z niecierpliwością oczekują na premierę finałowej części, która ma stanowić godne zwieńczenie tej wyjątkowej serii. Trylogia Adkinsa i Nunna z pewnością zapisze się w historii kina akcji jako śmiały eksperyment, który udowodnił, że ograniczenia techniczne mogą stać się siłą napędową kreatywności.
Foto: cdn1.naekranie.pl

