Reżyser „Strefy Zagrożenia” dzieli się wizją przyszłości kultowej serii
Dan Trachtenberg, twórca najnowszej odsłony serii Predator, w wyczekiwanym wywiadzie dla Hollywood Reportera podzielił się nie tylko kulisami powstawania „Strefy Zagrożenia”, ale również swoją filozofią dotyczącą przyszłości całej franczyzy. Reżyser wyraźnie zaznacza, że priorytetem powinna być jakość pojedynczych filmów, a nie budowanie rozległego uniwersum.
Filmy muszą stać samodzielnie
Trachtenberg w rozmowie z dziennikarzami podkreślał:
Filmy powinny być świetne samodzielnie, bez konieczności odwoływania się do rozbudowanego lore czy przyszłych projektów. Każdy film musi mieć swoją własną, kompletną historię, która zadowoli widzów niezależnie od tego, czy śledzą całą serię, czy oglądają go jako swój pierwszy kontakt z Predatorem.
To podejście stanowi wyraźne odejście od obecnych trendów w Hollywood, gdzie producenci często skupiają się na budowaniu rozległych uniwersów kosztem jakości pojedynczych produkcji.
Projektowanie koszmarów z Genny
Reżyser szczegółowo opisał proces tworzenia nowych stworzeń zamieszkujących planetę Genna. Każdy potwór został zaprojektowany z myślą o specyficznym ekosystemie planety i miał pełnić konkretną funkcję w lokalnym łańcuchu pokarmowym. Trachtenberg podkreślał, że chciał, aby widzowie czuli, że oglądają fragment prawdziwego, funkcjonującego ekosystemu, a nie jedynie zbiór przypadkowych potworów.
Inspiracje i wyzwania
Twórcy czerpali inspiracje z prawdziwych ziemskich drapieżników, ale również z klasyki science fiction. Projektowanie tych stworzeń to nie tylko kwestia wyglądu, ale również ich zachowania, sposobu poruszania się i interakcji z otoczeniem
- tłumaczył reżyser. Szczególną uwagę poświęcono Feraksom, które miały stanowić główne zagrożenie dla głównego bohatera, granego przez Deka.
Przyszłość Predatora i Obcego
Trachtenberg delikatnie zahaczył również o temat potencjalnych przyszłych projektów w uniwersum Predatora, a nawet wspomniał o możliwościach powiązań z Obcym. Nie wykluczam żadnych możliwości, ale najważniejsze jest to, aby każdy film miał swoją własną tożsamość i wartość – stwierdził reżyser.
Wskazał również, że seria Predator ma ogromny potencjał do eksploracji różnych gatunków i konwencji. Możemy zrobić horror, thriller survivalowy, a nawet film przygodowy – wszystko w ramach tego samego uniwersum, ale każdy z nich musi być przede wszystkim dobrym filmem – dodał.
Lekcja dla Hollywood
Stanowisko Trachtenberga stanowi ważny głos w dyskusji o przyszłości dużych franczyz filmowych. W dobie, gdy studia często skupiają się na budowaniu rozległych uniwersów kosztem jakości pojedynczych filmów, jego podejście przypomina, że fundamentem każdej udanej serii są po prostu dobre, samodzielne opowieści.
„Strefa Zagrożenia” okazała się sukcesem zarówno krytycznym, jak i komercyjnym, co dowodzi, że filozofia Trachtenberga znajduje uznanie u widzów. Czy inne studia pójdą w jego ślady? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – przyszłość Predatora wydaje się być w dobrych rękach.
Foto: cdn1.naekranie.pl

