Wielkie kino czeka na fanów strzelanek
W świecie adaptacji gier wideo właśnie zapadła jedna z najważniejszych decyzji ostatnich lat. Paramount oficjalnie potwierdził, że seria Call of Duty, która od ponad dwóch dekad króluje w branży gamingowej, otrzyma swoją filmową wersję. Co jednak najważniejsze
- za realizację projektu odpowiadać będą uznani twórcy z Hollywood.
Dream team za kamerą
Studio pozyskało do współpracy dwóch wybitnych reżyserów, których styl idealnie pasuje do militarnego charakteru serii. Taylor Sheridan, twórca kultowego już Yellowstone oraz autor scenariuszy do Sicario i Wind River, połączy siły z Peterem Bergiem, reżyserem takich filmów jak Smashing Machine czy Lone Survivor. To połączenie gwarantuje, że film zyska zarówno głębię narracyjną, jak i autentyzm w przedstawieniu scen bitewnych.
Wybór Sheridana i Berga to strategiczny ruch Paramountu, który pokazuje, że studio traktuje ten projekt nie jako kolejną szybką adaptację, ale jako poważne przedsięwzięcie kinowe
Dlaczego to może zadziałać?
Seria Call of Duty od lat słynie z:
- Efektownie zaprojektowanych sekwencji akcji
- Kinowego charakteru cut-scenek
- Rozbudowanej narracji w kampaniach single-player
- Różnorodnych settingów – od II wojny światowej po futurystyczne konflikty
Sheridan, znany z tworzenia złożonych postaci i napiętych dramatów, może nadać filmowi emocjonalną głębię, podczas gdy Berg, specjalista od filmów akcji opartych na faktach, zadba o autentyczność militarnych sekwencji.
Wyzwania adaptacyjne
Największym wyzwaniem dla twórców będzie wybór konkretnego wątku z bogatej mitologii serii. Czy skupią się na historycznych kampaniach z II wojny światowej? A może postawią na współczesne konflikty z serii Modern Warfare? Każda opcja ma swoich zwolenników i kryje inne możliwości dramaturgiczne.
Więcej szczegółów na temat castingu i daty premiery poznamy prawdopodobnie w nadchodzących miesiącach. Jedno jest pewne – fani gatunku FPS i kina akcji mają powody do optymizmu.
Foto: www.unsplash.com

