Wojskowa burza wokół serialu Rekruci
Serial Rekruci stał się nieoczekiwanym bohaterem medialnej burzy, a wszystko za sprawą niecodziennego przeciwnika
- amerykańskiego Departamentu Obrony. Produkcja, która początkowo miała kameralną oglądalność, nagle zyskała ogromną popularność po tym, jak Pentagon publicznie określił ją mianem „ideologicznych śmieci”.
O czym tak naprawdę jest ten kontrowersyjny serial?
Rekruci to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia nastolatka, który dołącza do korpusu Marines. Akcja rozgrywa się w latach 90., kiedy służba osób homoseksualnych w amerykańskiej armii była oficjalnie zakazana. Serial pokazuje nie tylko trudy szkolenia wojskowego, ale także dramatyczne wybory moralne i osobiste dylematy głównego bohatera.
Pentagon nazwał naszą produkcję „woke garbage”. Muszę im za to podziękować – to najlepsza reklama, jaką mogliśmy dostać – mówi Andy Parker, twórca serialu.
Nieoczekiwany efekt odwrotny
Krytyka ze strony Pentagonu przyniosła serialowi efekt, o jakim twórcy mogli tylko marzyć:
- W drugim tygodniu emisji serial odnotował prawie dwukrotny wzrost oglądalności
- Media społecznościowe zalała fala dyskusji o produkcji
- Serial zyskał status kultowego w środowiskach LGBTQ+
Dlaczego Pentagon zareagował tak ostro?
Eksperci wskazują, że amerykańska armia tradycyjnie bardzo dba o swój wizerunek. Serial, który pokazuje historyczne już problemy z akceptacją różnorodności w wojsku, mógł zostać odebrany jako naruszenie tego wizerunku. Jednak w dobie streamingowych platform i zmieniających się norm społecznych, taka reakcja wydaje się być przestarzała.
Co ciekawe, sama produkcja nie ma na celu atakowania współczesnej armii, a raczej pokazania historycznego kontekstu i ewolucji, jaka zaszła w amerykańskich siłach zbrojnych przez ostatnie dekady.
Co dalej z Rekruitami?
Dzięki nieoczekiwanej promocji ze strony samego Pentagonu, przyszłość serialu wygląda bardzo obiecująco. Producenci zapowiadają już prace nad kolejnym sezonem, a fani mogą spodziewać się dalszego rozwoju wątków zapoczątkowanych w pierwszej serii.
Ten przypadek pokazuje, jak w dzisiejszych czasach tradycyjne metody krytyki instytucjonalnej mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast zdusić dyskusję, Pentagon niechcący stał się najlepszym ambasadorem serialu, który chciał skrytykować.
Foto: www.unsplash.com

